Marcela Leszczak ma 35 lat, jest w trakcie rozwodu z Koterskim i właśnie zakończyła kolejny związek. I zamiast płakać w poduszkę, powiedziała w podcaście rzecz, której nikt się nie spodziewał.
Modelka i uczestniczka "Top Model" nie ma ostatnio szczęścia w miłości - to fakt. Rozstanie z Michałem Koterskim, ślub w 2024 roku, a potem papiery rozwodowe. Gdy wydawało się, że znalazła kogoś nowego - majętnego przedsiębiorcę - okazało się, że i ten związek nie przetrwał.
Singielka z głową na karku
Leszczak ogłosiła w podcaście "Bratnie Dusze", że znów jest sama - i zrobiła to bez dramatyzowania. W 40 słowach streściła to, nad czym terapeuci pracują z ludźmi latami: "Cieszę się z tego momentu. Odczuwam dużo spokoju w głowie, harmonii. Jestem ważna dla samej siebie i to jest fajne. Lepiej być samemu niż brać jakieś półśrodki, wiązać się z kimś, z kim nawet nie chce się być albo kto zawiódł na całej linii" - powiedziała w tym samym wywiadzie.
Co ciekawe, zaraz po tej deklaracji spokoju rzuciła coś zupełnie odwrotnego. Nie ukrywa, że chce miłości - tej prawdziwej, z papierem i dzieckiem.
"Mam 35 lat i otwarcie mówię o tym. Chcę być kiedyś żoną. Chcę mieć męża i chcę mieć jeszcze dziecko, więc nigdy nie jest za późno" - dodała w podcaście "Bratnie Dusze".
Koterski? Kumple - ale tylko bez związku
Leszczak wyjaśniła też, dlaczego z Koterskim nie dało się żyć razem, choć jako znajomi podobno funkcjonują całkiem znośnie. "Jesteśmy innymi ludźmi. Lubimy siebie, kiedy nie jesteśmy razem i wtedy jesteśmy najlepszymi kumplami. Natomiast w związku, kiedy przychodzą oczekiwania, niespełnione oczekiwania, to inaczej już to wygląda" - podsumowała w tym samym wywiadzie.
Formalnie para wciąż czeka na finalizację rozwodu i wspólnie wychowuje dziecko. Każde z nich układa życie na własną rękę - Koterski podobno już z nową partnerką, Leszczak na razie sama.
Czy tym razem singielstwo potrwa krócej niż poprzednim razem? Fani w komentarzach już mają swoje typy.



