Ilona Łepkowska nie gryzła się w język. Scenarzystka pierwszego 'Nigdy w życiu!' stwierdziła wprost - sposób, w jaki załatwiono sprawę Joanny Jabłczyńskiej, był 'bardzo niezręczny', a do jej głowy przychodziły 'znacznie gorsze słowa'. Ale to nie wszystko - znalazła też błąd na zdjęciach z planu nowego remake'u.
Łepkowska: sprawa załatwiona bez elegancji
Ilona Łepkowska nie pozostawiła wątpliwości. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznała, że od początku afery wokół obsady "Nigdy w życiu 20 lat później" sympatyzuje z Joanną Jabłczyńską. "Uważam, że to zostało załatwione bardzo niezręcznie. To jest najdelikatniejsze słowo, którego mogę użyć, a ciśnie mi się na usta słowo dużo gorsze, ale też nie chcę tej atmosfery podgrzewać" - wyjawiła scenarzystka bez owijania.
Lepkowska podkreśliła, że choć decyzje dotyczące obsady zwykle padają kolegialnie, a nie jednostkowo, to i tak można było postępować inaczej. "Tu na pewno ta decyzja była taką decyzją przemyślaną, ale to nie oznacza jeszcze, że nie można było tego załatwić w sposób bardziej elegancki" - oceniła.
Scenarzystka przypomniała, że Katarzyna Grochola sama wysyłała sygnały dotyczące powrotu oryginalnych aktorek. Zarejestrowały je kamery TVN w "Dzień dobry TVN". "Były jakieś sygnały od Katarzyny Grocholi w jej stronę, nawet są na to ślady takie z nagrania z TVN-u, kiedy mówiła: 'Dziewczyny, szykujcie się'" - wyznała Łepkowska. Te słowa były dla Jabłczyńskiej sygnałem, że powróci do swojej roli Tosi.
Błąd fizyczny na planie - Żulewska wyższa od Stenki
Łepkowska nie ograniczyła się do krytyki procedury. Zwróciła uwagę na szczegół, który zauważyła na fotografiach z planu nowego remake'u. Agnieszka Żulewska, która zastępuje Jabłczyńską, jest wyższa od Danuty Stenki - aktorki grającej jej filmową matkę. W oryginale z 2004 roku nastoletnia Tosia (Jabłczyńska) była wyraźnie niższa od matki.
"Mnie tylko jak zobaczyłam dzisiaj zdjęcia z planu, to pomyślałam, że ktoś nie zastanowił się nad jednym. Agnieszka Żulewska jest wyższa od swojej filmowej matki. Tosia była wyraźnie niższa, miała wtedy 15 czy 16 lat, w związku z tym raczej już później się nie rośnie" - wyjawiła scenarzystka.
Łepkowska zwróciła również uwagę na fakt, że różnica we wzroście nie została wytłumaczona nawet obuwiem. Żulewska miała na sobie płaskie buty, podczas gdy Stenka pojawiła się w butach na obcasie. "To jest trochę dla mnie dziwne, bo na takie rzeczy się patrzy. Nie wiem, dlaczego na to nie spojrzano" - podsumowała.
Afera wokół obsady "Nigdy w życiu 20 lat później" od tygodni dzieli show-biznes. Jabłczyńska nie otrzymała propozycji powrotu, choć wcześniej otrzymywała sygnały sugerujące, że oryginalna obsada powróci. Jej miejsce zajęła Żulewska, co wywołało falę krytyki zarówno ze strony aktorki, jak i fanów. Do sprawy odnieśli się również Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska.
Teraz głos Ilony Łepkowskiej - osoby, która od początku znała koncepcję oryginału - dodaje nowy wymiar do dyskusji. Scenarzystka wskazuje nie tylko na proceduralne błędy, ale również na praktyczne konsekwencje obsadowej zmiany, które mogą zaburzać spójność filmową między pierwowzorem a remake'iem.
Co na to Grochola i team producentki? Na razie cisza.




