Dorota Szelągowska wkrótce pojawia się na antenie TVN-u z nowym formatem. Problem: afera "Nigdy w życiu!" i emocjonalne nagranie skierowane do Joanny Jabłczyńskiej zmieniło wszystko. Stacja właśnie podjęła drastyczną decyzję.
Jak zaczął się koszmar Szelągowskiej
Afera rozpoczęła się niewinnie - Joanna Jabłczyńska ujawniła, że nie wróci do roli Tosi w kontynuacji "Nigdy w życiu!". Katarzyna Grochola, producenci, aktorka - wszyscy zabrali głos. Do sporu włączyła się też Szelągowska. Opublikowała emocjonalne nagranie, w którym zarzuciła Jabłczyńskiej mściwość i nazwała ją "złym człowiekiem". Później przeprosiła publicznie, ale echa afery nie ustały.
Dorota tłumaczyła, że broniła swojej matki. Przeprosiny były szczere. Nie wystarczyło.
TVN odcina się od gwiazdy
Teraz konsekwencje bierze TVN. Według informacji portalu Pudelek, stacja zrezygnowała z oficjalnej konferencji prasowej promującej "Nową Szelągowską". To mocny sygnał - zamiast klasycznej promocji, wchodzą na antenę cicho.
Barbara Krysztofczyk, ekspertka ds. wizerunku i komunikacji kryzysowej, nie ma wątpliwości: "Twórcy programu byli w niesamowicie trudnej sytuacji. Czasu nie cofną i prowadzącej nie wymienią. Trzeba w tym wszystkim trwać. Zacisnąć zęby i robić dobrą minę do złej gry" - oceniła dla Pudelka.
Sytuacja TVN-u jest bez wyjścia. Każda decyzja niesie za sobą straty. Stacja mogła wybrać tylko między złym a bardzo złym posunięciem.
Rezygnacja z konferencji? Słuszny ruch
Expertka uważa, że wycofanie się z promocji było najmniejszym złem. "W sytuacji kryzysowej powinno się działać tak, by emocje gasić, nie podgrzewać. Każdy nowy news działa niczym drewno dorzucane do ognia" - wyjaśniła Krysztofczyk dla portalu Pudelek.
Ideałem byłoby wycofanie Szelągowskiej z mediów na kilka tygodni. Tylko że program zaraz wejdzie na antenę. TVN nie ma tej luksury. "Gdyby nie to, że program zaraz wejdzie na antenę, najlepiej byłoby zrezygnować z promocji Doroty przez kilka tygodni. Ta postać na wielu internautach działa teraz jak płachta na byka" - dodała.
Ile czasu zajmie powrót?
Krysztofczyk przyznaje, że najtrudniejszy okres powinien minąć szybko. Za miesiąc-dwa Szelągowska odzyskałaby część sympatii. Tylko że tego czasu nie ma.
"Czas leczy rany. Kryzysy wizerunkowe też. Niestety do tego potrzebny jest przejściowy czas - na wizerunkową żałobę i odrodzenie. Brak tego okresu działa na niekorzyść zarówno stacji, jak też samej Szelągowskiej" - zauważyła ekspertka dla Pudelka.
Expertka podkreśliła, że Dorota broniła matki i przeprosiła. Jako wyrazista osoba publiczna musi jednak ponieść konsekwencje. Po ludzku można zrozumieć jej motywy - ale wizerunkowe kalkulacje są bezlitosne.
Co czeka Szelągowską na antenie? Wciąż wiele do stracenia.




