Stanowski kandydatem z 'nieczystą intencją', freak fighterzy jako niewinne ofiary systemu, a 'Love Island' zabija komórki mózgowe. Ilona Łepkowska miała w podcaście Kozaczka wyraźnie dużo do powiedzenia.
Scenarzystka i producentka Ilona Łepkowska - twórczyni m.in. "M jak miłość" i "Barw szczęścia" - nie szczędzi słów, gdy dostaje mikrofon. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim w podcaście Kozaczek.pl zabrała głos o patocelebrytach, freak fightach i kandydaturze Krzysztofa Stanowskiego na prezydenta. I nie zostawiła suchej nitki na kilku tematach naraz.
Stanowski bez taryfy ulgowej
Prowadzący zapytał Łepkowską o patocelebrytów wchodzących do polityki - jako przykłady podał Mariannę Schreiber i Jasia Kapelę. Łepkowska poszła jednak własną ścieżką i przypomniała start Krzysztofa Stanowskiego w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich. Patocelebrytą go nie nazwała, ale jej ocena była druzgocąca.
"No nie nazwę go patocelebrytą, ale jeśli Krzysztof Stanowski kandydował na Prezydenta od początku mówiąc, że on to robi, żeby ośmieszyć proces wyborczy i pokazać, jaka beznadziejna jest polityka (...) gdzieś pod spodem wiadomo, że była intencja zbudowania sobie od razu publiczności do Kanału Zero" - powiedziała scenarzystka w podcaście Kozaczek.pl.
Według Łepkowskiej taki ruch ze strony kogoś inteligentnego - a inteligencji Stanowskiemu nie odmówiła - jest po prostu drwiną z demokratycznego mechanizmu wybierania głowy państwa. Niedoskonałego, owszem, ale jednak demokratycznego.
Freak fighterzy? Winni są widzowie, nie oni
Ciekawszy był jednak jej wywód o samych patocelebrytach i freak fightach. Łepkowska zamiast atakować uczestników oktagonu, wzięła ich w obronę - wskazując palcem na media i widownię.
"Dlaczego my mamy mieć pretensje do jakiegoś głupka, który walczy w oktagonie, piorąc się po pysku, dostając manto i biorąc za to pieniądze i potem pisząc na ten temat jakieś brednie? No cóż na to poradzimy, no niestety tak jest" - stwierdziła Łepkowska w rozmowie z Kozaczkiem.
Przy okazji oberwało się też reality show. "Love Island", "Hotel Paradise" i podobne produkcje Łepkowska skomentowała bez ogródek, twierdząc, że każdy odcinek kosztuje widza dosłownie komórki mózgowe. "Ja jej mówię: Magda, za każdym razem jak włączasz Love Island czy tam Hotel Paradise, zabijasz ze sto komórek w mózgu swoich" - mówiła scenarzystka.
Twarda ocena od kobiety, która przez dekady budowała polską telewizję serialową. Fani Stanowskiego i miłośnicy freak fightów raczej nie będą zachwyceni. Ale czy Łepkowska kiedykolwiek przejmowała się tym, kto będzie niezadowolony? Co wy na to - ma rację czy przesadza?









