Wszyscy przyszli. Tylko oni nie. Nieobecność Marty i Damiana na finale 'Love is blind' rozgrzała sieć do czerwoności - a teraz do dyskusji dołączyła uczestniczka zupełnie innego programu ślubnego.
Marta i Damian byli jedyną parą z "Love is blind", która zbojkotowała odcinek reunion. Żadnych wyjaśnień, żadnego wyjścia przed kamery - mimo że oboje regularnie udzielają się w mediach społecznościowych. Widzowie poczuli się zlekceważeni i dali to wyraźnie odczuć.
Oliwia ze 'ŚOPW': nie oceniajmy pochopnie
Oliwia Ciesiółka, uczestniczka "Ślubu od pierwszego wejrzenia", śledzi losy bohaterów "Love is blind" i postanowiła zabrać głos w tej sprawie. Jej komentarz był wyważony - ale nie bez nuty osobistej refleksji.
"Nie wiadomo, co nimi kierowało, dlaczego nie pojawili się na tym finale. Możemy tylko spekulować, a nigdy do końca nie wiemy - myślę, że jak będą gotowi, to opowiedzą" - powiedziała w rozmowie z Party.pl.
Nie ukrywała jednak, że sama zrobiłaby inaczej. "My pokazaliśmy się tym osobom, które nas oglądały, bo przez cały czas śledziły nas i naturalną koleją rzeczy jest, że chciałyby wiedzieć, jak się nasze losy potoczyły" - przyznała Oliwia.
Czy po czasie postąpiłaby tak samo jak Marta i Damian? Na to pytanie Oliwia odpowiedziała wymijająco - a pełną wersję rozmowy można obejrzeć w wideo na stronie Party.pl.
Marta w końcu się odezwała. I ujawniła zaskakujący szczegół
Niedługo przed tym Marta wydała oświadczenie, które rzuciło nieco światła na milczenie pary. Okazało się, że ona i Damian są w terapii par - i sami nie wiedzą jeszcze, co dalej z ich związkiem.
"Prawda jest taka, że my sami tej odpowiedzi nie mamy. Jesteśmy obecnie w terapii par już od jakiegoś czasu i próbujemy dojść do wniosku, co będzie dla nas dobre" - wyznała Marta w oświadczeniu opublikowanym w sieci.
Dodała też: "Eksperyment dał nam dużą szansę na to, żeby stworzyć coś szczęśliwego i trwałego, i naprawdę oboje staramy się, żeby tak było. Uważam, że nieuczciwym byłoby mówienie, że wiemy co dalej, jeżeli taka decyzja nie została przez nas podjęta."
Trochę trudno o bardziej szczere przyznanie się do tego, że małżeństwo wisi na włosku. Albo właśnie odwrotnie - że para naprawdę walczy i nie chce dawać pochopnych odpowiedzi.
Pytanie brzmi: czy fani mają prawo żądać transparentności od ludzi, którzy zgodzili się na ślub przed kamerami? A może w pewnym momencie kamera powinna po prostu przestać się kręcić? Dajcie znać w komentarzach.




