Nagrał to w grudniu 2025 roku i przez pół roku nie ruszał pliku. Łatwogang w końcu wrzucił go na YouTube - i nie wytrzymał przed kamerą, gdy mówił o tym, co dziś z tego wynikło.
Sześćdziesiąt sekund płaczu przed kamerą, kilka miesięcy w szufladzie, potem publikacja. Łatwogang zdecydował się pokazać fanom nagranie, które - jak sam przyznał w filmie - kręcił ze wstydem.
'Mam wszystko, ale nie jestem szczęśliwy'
Film pochodzi z grudnia 2025 roku. Widać w nim influencera w środku złego okresu - przytłoczonego presją, lękiem przed rozczarowaniem innych i poczuciem, że mimo sukcesów coś nie gra.
'Mam uczucie, że ilość rzeczy, jakie chcę zrobić, są niewykonalne po prostu i przez to nic nie robię czasem i czuję się wtedy najgorzej. Czuję taką mega presję. Boję się zawieść' - mówił wówczas Łatwogang w nagraniu opublikowanym na YouTube.
I dalej, jeszcze dosadniej: 'Jest mi tak wstyd, że to nagrywam. Mam wszystko. Mam wspaniałą dziewczynę, mam rodziców, pieniądze, spełniam marzenia, mogę podróżować - ale nie jestem przy tym szczęśliwy, tak jak wtedy, kiedy nic nie miałem. Taki czasem zagubiony jestem i trochę sobie nie radzę momentami'.
To wyznanie o tyle uderza, że Łatwogang nagrał je jeszcze zanim stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców w Polsce ze względu na akcje charytatywne.
Archiwum jako dowód, że można
Dlaczego w ogóle to opublikował? Sam to wyjaśnił - zarówno w tamtym nagraniu, jak i w komentarzu z dzisiejszej perspektywy.
'To nie jest nagranie na zasadzie, że jest ciężko i sobie nie radziłem. Nagrywam to tylko po to, żeby pokazać, że można wszystko. Chciałbym zrobić coś wielkiego i wiem, że dam sobie radę' - mówił Łatwogang w grudniu 2025.
I zrobił. W 2026 roku zebrał ponad 280 mln zł dla fundacji Cancer Fighters na leczenie dzieci chorych onkologicznie - to rekordowa zbiórka w Polsce. Potem przejechał rowerem całą Polskę, od Zakopanego do Gdańska, i zebrał kolejne 12 mln zł na leczenie 8-letniego Maksa Tockiego chorego na dystrofię mięśniową Duchenne'a.
Na końcu nowego nagrania Łatwogang przemówił już wprost do widzów: 'Mam nadzieję, że teraz ktoś będzie mógł uwierzyć w siebie dzięki mnie'.
I tu właśnie kamera złapała jego wzruszenie.
Czy to najlepszy sposób, żeby powiedzieć fanom, że kryzys jest do przejścia? Trudno zaprzeczyć, że w przypadku Łatwoganga argumenty są twarde - i mierzalne w złotówkach.





