Panowie z komisji kwalifikacyjnej Trójki dawali jej do zrozumienia wprost: łóżko albo brak grania w eterze. Wanda Kwietniewska odmówiła - i zapłaciła za to karierą.
Wanda Kwietniewska powiedziała to głośno, bez owijania w bawełnę. W rozmowie z Michałem Misiorkiem ikona polskiego rocka opisała realia show-biznesu lat 80. takimi, jakimi były - i nie były to piękne wspomnienia.
Seks za eter - co dokładnie powiedziała Kwietniewska?
Wanda Kwietniewska wprost przyznała, że na początku kariery mężczyźni z branży składali jej propozycje seksualne w zamian za kontrakty i dostęp do radiowego eteru. Odmowa kosztowała ją realne straty zawodowe - jej piosenki po prostu nie leciały w radiu tak często, jak mogłyby.
"Pamiętam, jak panowie z komisji kwalifikacyjnej w radiowej Trójce, a zwłaszcza jeden, ewidentnie dawali mi do zrozumienia, że jeśli pójdę z nimi do łóżka, to moje piosenki będą grane w eterze. Sporo straciłam przez to, że się nie zgodziłam" - wyznała wokalistka w rozmowie z Michałem Misiorkiem.
I jakby tego było mało - kiedy podzieliła się tym z inną artystką, usłyszała komentarz, który mówi wszystko o tamtych czasach. "Usłyszałam, że przecież jeden z tych panów był całkiem przystojny, więc mogłam się zgodzić. Gdy powiedziałam to znanej artystce, usłyszałam: 'Z takim podejściem będziesz w d***e'" - dodała Kwietniewska.
Nie ugięła się. Wytyczyła własną drogę przez muzykę - najpierw z Lombardem, potem z Wandą i Bandą. "Hi-Fi", "Nie będę Julią", "Mamy czas" - przeboje, które zdobyła bez żadnych układów.
Dyskryminowana? Absolutnie nie - i to jest najciekawsze
Mimo wszystkiego, co przeżyła, Kwietniewska nie czuje się ofiarą. Wręcz przeciwnie - z tych wyznań bije spokój kogoś, kto wie, że wygrał. Artystka podkreśliła w tej samej rozmowie, że nigdy nie czuła się gorsza ze względu na płeć.
"Nigdy w życiu nie czułam się dyskryminowana ze względu na płeć. Zawsze byłam dumna z tego, że jestem kobietą. Wiedziałam, że łączę ze sobą kropki szybciej niż faceci i mam lepsze od nich orgazmy. A do tego jeszcze dziecko umiem urodzić. Wydawało mi się, że to raczej panowie mogą się przy mnie źle czuć, a nie odwrotnie" - powiedziała wokalistka.
Trudno o bardziej Wandę Kwietniewską puentę.
Warto pamiętać, że 2026 rok przyniósł artystce ogromny ból - po wielu latach odszedł jej partner, Andrzej Miziński. Mimo straty nie zeszła ze sceny. Muzyka - jak sama mówi - daje jej siłę.
Co myślisz o tym wyznaniu? Piszcie w komentarzach - takie słowa od kobiety z jej doświadczeniem robią wrażenie.









