Lanberry kontra Wersow to był dopiero rozgrzewka. Do dyskusji o influencerach w muzyce weszła Wanda Kwietniewska - i nie zostawiła złudzeń.
Debata o tym, czy twórcy internetowi mają prawo nagrywać piosenki, trwa w polskiej branży muzycznej od dobrych kilku miesięcy. Lanberry zarzuciła influencerkom, że opierają się głównie na pracy songwriterów i producentów. Wersow odpowiedziała, że nie widzi w tym żadnego problemu. A teraz do rozmowy dołączyła ktoś z zupełnie innej epoki.
Śpiewać każdy może? Kwietniewska ma inne zdanie
Wanda Kwietniewska karierę zaczynała pod koniec lat 70. i do dziś pojawia się na największych scenach w kraju. Wie, jak wyglądał rynek muzyczny, zanim powstały platformy streamingowe, i wie, jak wygląda teraz. W rozmowie z "Plejadą" przyznała wprost, że słuchacze są dziś zagubieni w natłoku nowych nazwisk.
"Hasło śpiewać każdy może, to jest bardzo fajny żarcik, ale to nie jest żadna prawda" - powiedziała piosenkarka. I dodała, że choć technologia pozwala dziś nagrać cokolwiek i wrzucić to wszędzie, to właśnie ta łatwość stała się pułapką. "Pozornie niby jest łatwiej, bo jest tyle miejsc, gdzie można się przebijać, ale z drugiej strony tego jest tak dużo, że oddzielić przysłowiowe ziarno od plew przeciętnemu słuchaczowi jest bardzo trudno" - oceniła.
Apel do fanów: słuchajcie mądrzej
Kwietniewski nie poprzestała na diagnozie. Zaapelowała bezpośrednio do słuchaczy - żeby bardziej świadomie wybierali, czego słuchają i kogo wspierają finansowo i strumieniowo.
"Wśród całego tego natłoku dźwięków naprawdę ciężko jest wyłowić dobre rzeczy, ale one są, proszę państwa. Nie traćmy czasu na słuchanie badziewia. Słuchajmy rzeczy rozsądnych, fajnych, które niosą coś ze sobą" - stwierdziła w wywiadzie.
W tym roku Kwietniewska kończy 69 lat i wciąż jest aktywna zawodowo. Może właśnie dlatego mówi to bez ogródek - ma za dużo do stracenia, żeby milczeć, i za dużo doświadczenia, żeby się mylić.
Pytanie tylko, czy influencerzy z milionami followersów w ogóle usłyszą ten apel - i czy cokolwiek ich to obchodzi.




