Krzysztof Kwiatkowski i Zofia Nowakowska pokazali się razem publicznie dopiero w 'Tańcu z gwiazdami'. Teraz aktor rozwiewa mity o 'ukrywanym' związku - to były kwestią prywatności, nie zakazu.
# Kwiatkowski wyjaśnia sprawy serca
Krzysztof Kwiatkowski, aktor znany z "M jak miłość", tanczy teraz w "Tańcu z gwiazdami" z Sarą Janicką. Na parkiecie pojawia się też jego ukochana - Zofia Nowakowska, która śpiewa jako solistka towarzysząca. To właśnie w programie Polsatu para zdecydowała się wyjść "z ukrycia" przed kamerami.
Ale czekaj - nigdy się nie ukrywali.
"Nie epatowaliśmy tym w mediach"
Kwiatkowski w rozmowie na kanale "Lustra" stanowczo odrzuca słowo "ukrywanie". "Przede wszystkim nie ukrywaliśmy prawdy o naszym związku, tylko nie dzieliliśmy się informacją, że jesteśmy w związku i nie musimy tego robić tak naprawdę. Nie epatowaliśmy tym w mediach społecznościowych, że jesteśmy razem" - wyjaśnił aktor. Dla Kwiatkowskiego i Nowakowskiej liczyła się prywatność, a nie sekret.
Aktor podkreślił, że oboje chcieli oddzielić pracę od życia osobistego. "Jak się wprowadzi media w życie, to trudno później powiedzieć im: do widzenia" - zaznaczył. To logika, którą trudno przyczepić się do czegoś negatywnego.
Polsat jako ich "ojciec chrzestny"
Historia Kwiatkowskiego i Nowakowskiej zaczęła się w 2017 roku na planie "Twoja twarz brzmi znajomo". To tam się poznali, pracując dla tej samej stacji. Aktor wspominał to jako "przełomowy moment" - zwrot o 180 stopni w jego życiu.
Dziś znów spotykają się przy pracy w telewizji. Kwiatkowski żartobliwie podsumował rolę Polsatu: "Taka trochę love story, w której można powiedzieć, że Polsat jest naszym ojcem chrzestnym".
Czemu teraz się pokazali?
Decyzja o publicznym pojawieniu się była naturalna. Gdy Kwiatkowski zaczął trenować w "Tańcu z gwiazdami", a Nowakowska śpiewała podczas jego występów, dalsze przemilczanie straciło sens. "Stwierdziliśmy: okej, jesteśmy razem, śmiało to ogłaszamy, nie mamy z tym żadnego problemu, gramy w otwarte karty" - wyjaśnił aktor.
To nie rewolucja - to po prostu chwila, kiedy zarówno on, jak i ona, zdecydowali, że pracując razem na oczach kamer, nie mają co udawać.
Co na to fani?
Reakcje w sieci są podzielone - część fanów uważa to za romantyczne odkrycie, inni pytają, dlaczego czekali tyle lat. Ale Kwiatkowski jasno dał do zrozumienia: to nie była gra o ukrycie, to była gra o szacunku do własnego świata.




