Barbara Kurdej-Szatan wyprodukowała spektakl teatralny i przez długi czas nikomu o tym nie mówiła. Bo sama nie wiedziała, czy to przeżyje.

Aktorka, influencerka z 1,2 milionem obserwujących, a teraz jeszcze producentka teatralna. Barbara Kurdej-Szatan dorzuciła sobie kolejną rolę - tym razem zupełnie inną niż te sceniczne - i dopiero po premierze przyznała, ile ją to kosztowało nerwów.

Sama zagrała, sama sprzedała, sama zajęła się cateringiem

Razem z siostrą Katarzyną Kurdej wyprodukowała spektakl „Ina. Wolisz, kiedy się śmieję" - opowieść o tajemniczej polskiej aktorce lat 30., Inie Benicie. Po premierach w Gdyni i w Warszawie można już mówić o sukcesie. Ale droga do niego okazała się ostrzejsza, niż się spodziewała.

„Od niedawna poza tym, że jestem aktorką czy od czasu do czasu prowadzącą, jestem też producentką teatralną. Uświadomiłam sobie, ile to jest pracy dookoła, jeżeli trzeba samemu wyprodukować spektakl, mieć swój produkt" - powiedziała w rozmowie z Plejadą.

W teatrze od promocji po logistykę zajmują się osobne działy. Kurdej-Szatan wzięła to wszystko na siebie naraz. „Trzeba nie tylko zagrać i skupić się na roli, ale też potem ten spektakl wypromować, sprzedać i zająć się całą tą otoczką: chodzeniem po telewizjach, wywiadami, cateringiem, ścianką i plakatami. Zazwyczaj zajmują się tym osobne działy w teatrze, a tutaj nagle zajmowałam się wszystkim naraz i głowa mi po prostu parowała" - wyznała w tej samej rozmowie.

Wiedziała, że będzie ciężko. Zrobiła to mimo wszystko

Kurdej-Szatan nie weszła w to nieświadomie. „Chciałam podjąć to wyzwanie, bo lubię wyzwania i byłam ciekawa, czy dam radę" - przyznała szczerze. Ryzyko się opłaciło. Na warszawskiej premierze wzruszona dziękowała widzom i życzyła im - jak sama to ujęła - „bycia zakochanym w życiu".

„Cieszę się, że to się dokonało. Jestem z tego dumna i szczęśliwa" - podsumowała w rozmowie z Plejadą.

40-latka udowodniła, że potrafi nie tylko grać, ale i zarządzać całym przedsięwzięciem od zera. Pytanie, czy na tym poprzestanie - czy może to dopiero początek nowego rozdziału w jej karierze. Co myślicie? Dajcie znać w komentarzach.