Oskar Wojciechowski spojrzał na teatralną karierę partnerki chłodnym okiem biznesmena i powiedział: to się nie opłaca. Klaudia Halejcio najpierw protestowała. Potem przyznała mu rację.

Cztery godziny snu i bus wypełniony scenariuszami

Klaudia Halejcio przez lata żyła w trybie nieustannego sprintu. Aktorka przyznała w rozmowie z Magdą Mołek w podcaście "W moim stylu", że jej doba wyglądała absurdalnie. Pracowała nad nowymi projektami nawet w busach między zleceniami, a sen skurczył się do minimum.

"Spałam po 4 godziny, rozpisany scenariusz, w busach pracowałam nad czymś innym, dużo rzeczy nie widać u mnie na Instagramie, nad którymi pracuję i po prostu ta doba wyglądała tak bezsensownie" - wyznała Halejcio w rozmowie z Mołek.

Fani kojarzą ją dziś głównie z mediów społecznościowych i kampanii reklamowych. Tymczasem za Halejcio stoi solidna teatralna przeszłość - role z owacją na stojąco i tytuły, które sama nazywa najlepszymi w karierze.

Wojciechowski powiedział wprost: teatr się nie opłaca

Partner Halejcio nie owijał w bawełnę. Oskar Wojciechowski miał spojrzeć na zawodowe wybory aktorki czysto pragmatycznie - i wskazać jej, co realnie przynosi efekty, a co tylko pochłania energię.

"Klaudia zaczęła kręcić na Instagramie i tak dalej, kampanię i mówi, zobacz, z tego jest tak. Ludzie to lubią, ludzie to oglądają. No, ja rozumiem teatr, ona mi tysiąc historii sprzedała, dlaczego ten teatr jest ważny, ale średnio mnie interesowały te argumenty i sama dopiero z czasem zrozumiała, że można to odłożyć zupełnie na półkę i dopiero się tak naprawdę rozwinęła" - przyznał Wojciechowski w tym samym wywiadzie.

Halejcio dodała, że odejście od teatru zbiegło się z naturalnym końcem projektów, które kochała najbardziej. "Moje tytuły, które kochałam, w których byłam najlepsza, w których miałam swoje role z owacją na stojąco, skończyły się. Więc tak naprawdę to się tak idealnie nałożyło" - powiedziała aktorka.

Inaczej mówiąc: życie samo zamknęło pewien rozdział, a Wojciechowski pomógł jej nie otwierać go na nowo.

Czy to historia o pragmatycznym partnerze, który wyciągnął gwiazdę z artystycznej bańki - czy może o aktorce, która i tak w końcu doszłaby do tych samych wniosków? Napiszcie w komentarzach, co myślicie.