Afera wokół Joanny Jabłczyńskiej i roli Tosi w nowej części 'Nigdy w życiu!' dopadła kolejną gwiazdy. Barbara Kurdej-Szatan przerwała milczenie - i powiedziała to, co wszyscy myślimy o showbiznesie.

Kurdej-Szatan bez owijania. Co zawiodło?

Barbara Kurdej-Szatan w rozmowie z Plejadą nie zostawiła suchej nitki na decydentach produkcji. Według aktorki całą awanturę dało się uniknąć jednym - zwykłą rozmową.

"Myślę, że to jest bardzo przykre przede wszystkim dla każdej ze stron i tutaj moim zdaniem bardzo zawiodła niestety komunikacja. Jeżeli każdy by się komunikował i byłby poinformowany odpowiednio i rozmawiał ze sobą, to myślę, że nie byłoby takich nieporozumień" - powiedziała Kurdej-Szatan.

To nie była tylko oberwa dla producentów. Aktorka wbiła szpilę w całą branżę.

"Często brakuje klasy". Kurdej-Szatan obnażyła mechanizm

Kurdej-Szatan ujawniła, jak naprawdę funkcjonuje telewizja i film w Polsce. Zamieszanie wokół Jabłczyńskiej to, jej zdaniem, symptom większej choroby.

"Troszkę to też obnażyło, jak często ta branża funkcjonuje, że właśnie ludzie często nie są informowani odpowiednio, aż dowiadujemy się gdzieś pokątnie, że serial będzie miał kontynuację, albo że programu już nie będzie lub jak w tym przypadku pani już nie zagra. Często brakuje klasy, odpowiedniego zachowania ze strony tych decydujących, aby odpowiednio wytłumaczyć się z troską o drugą osobę" - podsumowała.

Slowa padły jak grom z jasnego nieba. Kurdej-Szatan wskazała konkretny problem: producenci i szefowie produkcji nie traktują aktorów jako ludzi, ale jako pionki.

Co się działo w aferze Jabłczyńskiej?

Przypominamy - Joanna Jabłczyńska zagrała Tosię w "Nigdy w życiu!" z 2004 roku. Gdy pojawiła się wiadomość o kontynuacji, aktorka dowiedziała się z mediów, że jej nie ma w obsadzie. Rolę dorosłej Tosi przejęła Agnieszka Żulewska. Żadnych wyjaśnień, żadnego rozmowy - nic.

Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi (która zagrała matkę Tosi), nagrała emocjonalny filmik wspierający matkę i oskarżając Jabłczyńską. Później przeprosiła publicznie, ale niesmak już został.

Kurdej-Szatan pokazała, że problem nie leży w pojedynczych osobach, ale w systemie. Aktorzy są zbędni, dopóki mogą być zastąpieni.

Co na to fani? W mediach społecznościowych poparcie dla Jabłczyńskiej wciąż rośnie - internauci uważają, że aktorka została potraktowana nieludzko.