Polska grała z Bośnią i Hercegowiną, a w mediach społecznościowych wybuchła afera. Tuż przed wyjściem na murawę Cezary Kulesza "podmienił" chłopca, który miał towarzyszyć Robertowi Lewandowskiemu - i cała sytuacja została uwieczniona przez kamery TVP Sport.
Kulesza "podmienił" dziecko Lewandowskiego. TVP wycięła nagranie
Na murawie Stadionu Narodowego doszło do niezręcznego momentu. Tuż przed wyjściem na murawę Cezary Kulesza "podmienił" chłopca, który miał towarzyszyć Robertowi Lewandowskiemu - i cała sytuacja została uwieczniona przez kamery TVP Sport.
Co dokładnie się stało?
Według ustaleń portalu Weszło!, w piątek reprezentacja Polski zmierzyła się z Bośnią i Hercegowiną w fazie grupowej Ligi Narodów. Mecz skończył się bezbramkowym remisem, ale to nie wyniku zwracali uwagę internauci. Na nagraniu, które obiegło sieć, widać moment tuż przed wyjściem zawodników na boisko. Prezes PZPN podchodzi do Lewandowskiego z gotowym do towarzyszenia mu chłopcem, tyle że obok kapitana stało już inne dziecko. Na twarzy piłkarza wymalowała się dezorientacja, a chwilę później powiedział coś do zaskoczonego, odsuniętego kilkulatka.
Całe zajście uwieczniły kamery TVP Sport nagrywające zakulisowy materiał z wyjścia reprezentacji. Niefortunny dla Kuleszy bieg wydarzeń sprawił, że sytuacja została udokumentowana na żywo.
Nagranie zniknęło z retransmisji
Według informacji uzyskanych przez portal Weszło!, w redakcji TVP Sport mieli interweniować przedstawiciele Polskiego Związku Piłki Nożnej. Próbowali sprawić, by niekorzystny dla prezesa fragment nie trafił na antenę. Całkowite ukrycie nie powiodło się, ale wycięcie z głównej retransmisji tak. Widzowie zobaczyli Lewandowskiego z dzieckiem, które pierwotnie miało mu towarzyszyć, a chwilę później kapitan "magicznie" wychodzi na murawę z innym chłopcem. Feralny moment "podmianki" wciąż można jednak znaleźć w internecie - pojawił się chociażby w programie "W kadrze" ze studia przed meczem.
Czy to przypadek, czy celowy manewr? Fani podzielili się w komentarzach - jedni widzą w tym dowód na to, że wszystko musi być "przygotowane" na najwyższych szczeblach, inni śmieją się z niezręczności całej sytuacji. Lewandowski zaś pozostał beznamiętny, jakby nic się nie stało.
Co na to PZPN i TVP? Milczą jak grób. Ale nic nie ginie w internecie - tym bardziej przy takim zainteresowaniu mediów.

