Kelly Clarkson znowu na pierwszych stronach - i to nie z powodu, na który liczyła. Piosenkarka oskarżyła prestiżowy nowojorski sklep Art of Play o lekceważenie, a właściciele odpowiadają: były to jej życzenia, które były zwyczajnie niemożliwe do spełnienia.
# Kelly Clarkson a sklep Art of Play. Co naprawdę się stało?
44-letnia wokalistka, która w ostatnich miesiącach wolała spokój nad sceną, postanowiła wrócić do mediów w spektakularnym stylu. Wszystko zaczęło się od niezadowolonej relacji na Instagramie, w której Clarkson oskarżyła obsługę butiku Art of Play o "jawne lekceważenie" i traktowanie jej jak osoby niegodnej luksusowych zakupów.
Piosenkarka "Since U Been Gone" nie przebierała w słowach. Porównała swoją wizytę do kultowej sceny z "Pretty Woman", gdy ekspedientki odprawiają Julię Roberts z kwitkiem. Fani Kelly natychmiast ruszyli w atak - butik zalany został falą negatywnych komentarzy i oskarżeń o snobizm.
Automat ze ściany i miliardowe oczekiwania
Właściciele Art of Play długo milczeli, ale gdy hejt zaczął wymykać się spod kontroli, zdecydowali się na kontratakę. Ich wersja zdarzenia brzmi znacznie mniej spektakularnie niż opowieść Clarkson.
Okazało się, że piosenkarka uparła się na zakup zabytkowego automatu, który służy iluzjonistom podczas pokazów magii dla dzieci. Nie był to zwykły gadżet - to element wyposażenia butiku, który w ogóle nie był na sprzedaż. Kelly miała zaproponować za niego fortunę, ale właściciele po prostu nie mogli się go pozbyć.
"Sprzedawca zaproponował nam, że może jej pomóc znaleźć podobny przedmiot dostępny na rynku" - ujawnili w oświadczeniu. To wyjaśnia, dlaczego "tańszy zamiennik" wydał się Clarkson takim afrontem. Chodziło o zmianę całkowicie innego produktu.
Spokój się skończył
Wciąż boli ją strata byłego męża Brandona Blackstocka, który zmarł na raka. Mimo że wycofała się z show-biznesu, aby skupić się na dzieciach, jedna nieudana wizyta w sklepie wystarczyła, by wrócić do pierwszych stron portali plotkarskich.
Fani zastanawiają się teraz, czy to właściwe zagranie dla gwiazdy, która szukała spokoju. Czy Kelly miała rację, oskarżając sklep, czy rzeczywiście żąda czegoś niemożliwego?
Co na to fani? Biorą stronę piosenkarki czy właścicieli butiku?
Zobacz na Instagramie


