Jezioro Como, 34. urodziny ukochanego i słodkie wyznania - to już za nimi. Sandra Kubicka i Adam Zaorski wybrali następne randkowe wyzwanie: gokarty, adrenalinę i porównanie, które rozśmieszyło pół internetu.
Po rozstaniu z Baronem Sandra Kubicka nie ukrywa nowego związku - wręcz przeciwnie. Przedsiębiorca z Trójmiasta, Adam Zaorski, coraz śmielej pojawia się na jej Instagramie, a modelka nie szczędzi czułości ani w relacjach, ani w podpisach pod zdjęciami.
Włochy, gokarty i wyznania miłosne
Kubicka i Zaorski świętowali niedawno 34. urodziny ukochanego nad jeziorem Como. Sandra relacjonowała wyjazd szczegółowo w mediach społecznościowych, a jej zachwyt był trudny do ukrycia. "On jest takie ciacho, nie mogę" - pisała modelka na Instagramie. Zaorski odpowiedział jej równie wylewnie: "Powiedzieć 'dziękuję', to jak nic nie powiedzieć. Doceniam każdy detal, każdą myśl i całe serce, które włożyłaś w ten wyjazd. Kocham cię. Adam" - czytamy w jego instagramowym wpisie.
Włochy to jednak przeszłość. Para wróciła do Polski i szybko znalazła nową adrenalinę - tym razem na torze gokartowym. Do wspólnej jazdy dołączyła ekipa znajomych, a Kubicka relacjonowała każdy zakręt na Instastory.
"Jacy Kim Kardashian i Lewis Hamilton"
Najgłośniejszy moment wieczoru? Podpis, który Sandra dodała do relacji. "Jaki kraj, tacy Kim Kardashian i Lewis Hamilton" - napisała, porównując siebie i Zaorskiego do jednej z najbardziej omawianych par show-biznesu ostatnich miesięcy.
Porównanie nieprzypadkowe - romans Kardashian i Hamiltona od miesięcy rozgrzewa plotkarskie serwisy na całym świecie. Kubicka wyraźnie bawi się tym zestawieniem i robi to z przymrużeniem oka.
Tymczasem Baron, czyli jej były partner, spędził ostatni czas inaczej. Z okazji Dnia Ojca wyznał publicznie, że "bycie tatą Leonarda to najlepsze, co mnie w życiu spotkało" - napisał na swoich social mediach, skupiając się wyraźnie na roli rodzica.
Dwa różne rozdziały, dwie różne relacje z tą samą dobą w kalendarzu. Czy Kubicka i Zaorski rzeczywiście jadą na podobnych obrotach co Kim z Lewisem - czy to tylko dobry żart na własny koszt? Dajcie znać w komentarzach.




