Książulo pojechał na Winobranie w Zielonej Górze, by przetestować lokalne grille. Za zestaw kiełbasy, karkówki i szaszłyka zapłacił 160 złotych, a sprzedawczyni odmówiła mu paragonu. Incydent wzbudził gniew pracowników Krajowej Administracji Skarbowej.
Co się stało na festiwalu?
Popularny youtuber Książulo pojawił się na Winobraniu w Zielonej Górze, by na żywo przetestować przysmaki serwowane na jarmarku. Zestaw z kiełbasą, karkówką, szaszłykiem, pieczywem i ogórkiem kiszonnym kosztował go 160 złotych - sama kiełbasa wyceniona została na 45 złotych, karkówka z szaszłykiem na 102 złote. Problem? Szaszłyk okazał się wysuszony, a kobieta za ladą podeszła do nagrywającego influencera niezwykle chłodno.
Gdy przyszła pora na zapłatę, youtuber poprosił o paragon. Sprzedawczyni zaproponowała zamiast tego fakturę, powołując się na brak długopisu. Całe zamieszanie skwitowała stwierdzeniem, że klienci przecież nie muszą niczego kupować.
Skarbówka wkracza do akcji
Na filmik zareagowała Agata Jagodzińska, działaczka związkowa reprezentująca Krajową Administrację Skarbową. Jej stanowisko było jednoznaczne - incydent to ilustracja powszechnego problemu, z którym kontrolerzy mają do czynienia na masowych imprezach.
"A potem Państwo się dziwicie, że KAS kontrole paragonowe robi. A to jest powszechna praktyka, szczególnie na plenerach" - napisała ostro w sieci. Jagodzińska podkreśliła, że urzędy skarbowe kontrolują właśnie takie firmy, a nie lokalne koła gospodyń wiejskich.
Zwróciła też uwagę na kwestię VAT-u. "VAT płaci kupujący, a sprzedawca winien go odprowadzić do urzędu skarbowego. To okradanie Was i państwa. A podmiot z materiału to doświadczony przedsiębiorca i świadomie wie, co robi" - podsumowała gorzko pracownica KAS.
Co dalej?
Wideo Książuły zwróciło uwagę mediów i społeczności online. Incydent pokazuje skalę problemu z nieewidencjonowaniem sprzedaży na polskich festiwalach i jarmarkach. Podobno właśnie takie przypadki inspirują KAS do intensywnych kontroli paragonowych na masowych imprezach.


