Pierwsze wspólne wydanie, pierwsze komentarze - i od razu polaryzacja. Izabella Krzan nie udaje, że ich nie czyta.

Izabella Krzan i Jan Pirowski zadebiutowali razem w Dzień Dobry TVN 1 lipca - dosłownie kilka dni po tym, jak z programem pożegnał się Maciej Dowbor. Timing idealny dla plotkarzy, mniej idealny dla nerwów nowego duetu.

Połowa internetu zachwycona, połowa - nie

Komentarze pod ogłoszeniem i po debiucie były dokładnie takie, jakich można się było spodziewać - czyli skrajne. Część widzów od razu przypadła do gustu nowej parze, część nie kryła rozczarowania. "Nie wiem, jak można pisać, że Iza drętwa. Jest megainteligentna, spontaniczna, ma ogromny dystans! Więcej Izy w TV" - pisała jedna z internautek na Instagramie. Tuż obok pojawiło się lakoniczne: "Jestem na nie".

Krzan przyznała w rozmowie z Plejadą, że komentarze owszem - czyta, choć nie wszystkie. "Wiem, że moje ogłoszenie spowodowało rzeczywiście bardzo dużo komentarzy wszelakich, od super pozytywnych do negatywnych. Takie po prostu jest życie i ta polaryzacja jest na każdej płaszczyźnie niestety aktualnie" - mówiła prezenterka.

Krzan ma metodę na hejt. Pirowski też

Izabella Krzan wypracowała przez lata konkretny mechanizm odcinania się od krytyki, która niczego nie wnosi. "Staram się odcinać to, co nie przynosi mi żadnej rady ani lekcji - a jest tylko wylaniem frustracji albo złego humoru. Prawda jest taka, że nie każdy musi nas kochać - tego też się już nauczyłam. Koduję swój mózg na fokus na dobre komentarze, bo na szczęście jest ich więcej, a te negatywne skutecznie odbijam" - powiedziała w tym samym wywiadzie dla Plejady.

Jan Pirowski przyznał z kolei, że kiedyś miał z komentarzami ciężej - odruchowo skupiał się wyłącznie na negatywnych. Dziś czyta je już raczej dla rozrywki. Jego wniosek jest jednak podobny do podejścia koleżanki: "Fajnie słuchać ludzi, którzy są ekspertami w danej dziedzinie. Z komentarzem negatywnym niewiele mogę zrobić, więc zastanawiam się, po co na niego kierować uwagę" - skwitował prowadzący.

Oboje zdają się więc mieć ten temat przepracowany - zanim jeszcze pierwsze wspólne wydanie zdążyło wystygнąć. Pytanie, czy widzowie dadzą im czas na rozgrzewkę, czy werdykt już zapadł.