Pałac Buckingham wystawił ogłoszenie o pracę. Karol III szuka kogoś, kto nakręci mu Reelsy na Instagrama - i płaci za to 52 tysiące funtów rocznie.

Królewski etat jak się patrzy

Pałac Buckingham oficjalnie ogłosił nabór na stanowisko wideografa. Praca na pełen etat, wynagrodzenie 52 tys. funtów rocznie - czyli w przeliczeniu grubo ponad 260 tysięcy złotych. Za taką kasę można by pewnie zatrudnić połowę polskich influencerów.

W ogłoszeniu Pałac precyzuje, czego oczekuje od kandydata. Musi mieć "podejście do opowiadania historii w kontekście społecznościowym" i ogarniać kompleksową produkcję wideo oraz zdjęć na Instagram, X i YouTube. Brzmi znajomo? Bo to dokładnie ten sam opis, który wrzuca każda agencja influencer marketingu w Warszawie.

Jest jednak haczyk - a właściwie kilka. Wideograf Karola musi być dyspozycyjny nie tylko od poniedziałku do piątku, ale też w święta. Rodzina królewska ma wzmożoną aktywność właśnie wtedy, gdy reszta świata odpoczywa. Do tego kandydat będzie odpowiadał za materiały z ważnych wydarzeń państwowych, ale też za kulisy - te mniej oficjalne, bardziej "ludzkie" ujęcia, które mają sprawić, że monarchia przestanie kojarzyć się z chłodem i dystansem.

Karol idzie śladem Williama i Kate

Według doniesień "The Times", król Karol jest - cytat - "bardzo entuzjastycznie nastawiony" do tego stanowiska. Chodzi o coś więcej niż ładne filmiki: Pałac chce otworzyć się na opinię publiczną i pokazać monarchię jako instytucję bliższą zwykłym ludziom.

Inspiracja jest oczywista. Książę William i księżna Kate od dawna są wyjątkowo aktywni w social mediach - i to właśnie ich obecność w internecie pomogła im zbudować ogromną sympatię publiczności na całym świecie. Wychodzi na to, że Karol III postanowił w końcu pójść tym samym tropem, choć wiadomo - z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

Kandydatury można zgłaszać do 12 lipca. Jeśli marzysz o pracy, gdzie twoim szefem jest król, a służbowym wyjazdem - państwowa ceremonia z koroną w tle, to masz jeszcze chwilę.

Pytanie tylko jedno: czy ktokolwiek z nas dostałby tę robotę, skoro trzeba być dyspozycyjnym w Boże Narodzenie?