Jacek Kopczyński z 'M jak miłość' wpadł w pułapkę, którą zna każdy kupujący meble przez internet. Droga dostawa z serwisem rozpakowania i ustawienia nigdy się nie pojawiła na umówioną godzinę - a gdy wreszcie przyjechała o 19:45, dwaj panowie rzucili pudła na progu i wyjechali. Aktor nagrano to i wyłożył fanów w sieci.

Jacek Kopczyński nie krył oburzenia. Na swoim koncie w mediach społecznościowych opublikował filmik, w którym opowiedział po kolei całą tragedię z dostawą łóżka, które kupił pod koniec września.

Obietnica vs. rzeczywistość

Aktor zamówił nowe łóżko 29 września z pełnym serwisem - dostawa, rozpakowanie, ustawienie i posprzątanie kartonów. Za usługę zapłacił niemało. "Nowe łóżko. Z dostawą, oczywiście, za którą zapłaciłem w sklepie dosyć sporo pieniędzy" - wyznał na nagraniu.

Firma obiecała dostawę najpóźniej 2 października, między godz. 16 a 20. Pojawił się nawet konkretny pakiet "usługi komfort" - czyli wszystko, co sobie aktor wyobraził. Teoretycznie.

Oczywiście paczka nie przyszła. Kopczyński skontaktował się z obsługą klienta i dowiedział się, że materac dotrze dopiero 7 października. Czekanie, frustracja, telefony - wszystko to dobrze znane każdemu, kto kiedyś zamawiał coś przez internet.

Kurierzy bez instrukcji

Na szczęście po kilku dniach przesyłka wreszcie dotarła. Ale radości z tego nie było żadnej. O godz. 19:45 w środę zjawili się dwaj panowie - i po prostu wnieśli pudła do progu. Nic więcej.

"Wyobraźcie sobie, przyjeżdża dwóch panów o godzinie 19:45, dzisiaj w środę, 7 października i oni tylko wnieśli pudełka. Dziękuję bardzo, bo to jest taka usługa" - mówił na nagraniu z wyraźnym sarkazmem w głosie.

Kurierzy tłumaczyli się, że nie wiedzą, gdzie wyrzucić kartony, więc nie będą rozpakować. Kopczyński sam musiał ciągnąć pudła do sypialni, rozbierać je, składać łóżko - wszystko to, za co już zapłacił.

Przestroga dla fanów

Aktor nie szczędził słów krytyki pod adresem firmy. Na nagraniu wyraźnie ostrzegał swoich obserwatorów, aby unikali tego sklepu i nie wpadali w taką samą pułapkę. Chodziło nie tylko o opóźnienie, ale przede wszystkim o to, że zapłacił za serwis, którego nigdy nie otrzymał.

Kopczyński słynie z tego, że lubi dzielić się swoim życiem w mediach społecznościowych - i tym razem zrobił to spektakularnie, ale z zupełnie innego powodu niż zwykle. Zamiast zdjęć z imprez czy rodzinnych momentów, jego obserwatorzy zobaczyli gorzką lekcję o tym, jak wygląda obsługa klienta w Polsce anno 2026.

Co na to fani? Czy Ty miałaś/miał podobne doświadczenie z dostawą mebli? Daj znać w komentarzach.