Marek Kondrat nie chciał wracać do aktorstwa. Przez kilkanaście lat odpowiadał wszystkim 'nigdy więcej' - dopóki producent Radosław Drabik nie zaproponował mu rolę w nowej adaptacji 'Lalki'. Dzień po premierze 75-latek zdecydował się na szczerą rozmowę o tym, co go naprawdę boli w tym zawodzie.
Dlaczego Kondrat wrócił, gdy obiecał sobie nigdy
Malek Kondrat zniknął z kinowych ekranów na ponad dekadę. Był stanowczy - żaden reżyser, żadna rola go już nie skusi. Ale Radosław Drabik, producent nowej 'Lalki', miał inny pomysł. Najpierw aktor odrzucił zaproszenie. Czekał. Myślał. Wreszcie powiedział tak - nie dla kariery, ale dla tekstu.
W rozmowie z "Polityką" Kondrat wyjaśnił, że nigdy nie planował powrotu. "W ogóle tego powrotu nie przewidywałem. Odzwyczaiłem się od drilu filmowego. Nie mam emocji z tym związanych. Wyzbyłem się ich" - wspominał. Ale 'Lalka' dotknęła coś w jego wnętrzu. Książka Prus zaczęła mówić o rzeczach, które niosły przez całe życie.
'Sztuka jest bezbronna. Nie zmieni świata'
To jednak nie był powód do radości. Podczas gdy wielu aktorów celebruje powroty, Kondrat przyznał coś, czego niechętnie słyszy się od ludzi z branży. "Jestem sceptykiem. Nie wierzę, żeby moja aktywność cokolwiek zmieniła w życiu społecznym" - powiedział bez owijania.
Jeszcze gorzej: "Absolutnie nie wierzę w to, że sztuka daje nam poznawczy oddech, dystans. Sztuka jest bezbronna. Nie zmieni świata". Te słowa padły w wywiadzie dla "Polityki" i wstrząsnęły środowiskiem - przecież aktorzy mają wierzyć w moc swoich ról, w znaczenie sztuki.
Ale Kondrat ma inne zdanie. Uważa, że dzieła artystów to przede wszystkim produkt, usługa mająca przenieść widza w inny świat i przynieść mu ulgę. Nic więcej. "Lubię życie w prostym wymiarze - tak to ujmę" - stwierdził.
Z tym mam największy problem
Co naprawdę boli tego aktora? Głośna egzystencja aktorów. "Większość aktorów ma potrzebę głośnej egzystencji. A mnie do szczęścia nie jest to potrzebne. Nie wyznaję tej niesfornej przywary, że trzeba zabierać głos w każdej sprawie" - wyznał.
Kondrat nigdy nie był mediowym aktorkiem. W 'Lalce' wcielił się w Ignacego Rzeckiego - drugiego planu, ale dla niego bliskiego. "Rzetelność Wokulskiego, jego niespełnienie - tą drogą poruszałem się przez całe życie. To takie polskie" - mówił.
Razem z ojcem Tadeuszem (który grał w ekranizacji Hasa z 1968 roku) zagrał w międzypokoleniowym dialogu. To było dla niego zamknięcie kręgu.
Czy Kondrat znowu zniknie z ekranów? Nic nie wskazuje, aby zmienił zdanie. Ale tym razem wiemy już, co naprawdę myśli o całej tej sztuce.




