Marek Kondrat wrócił na ekran po latach nieobecności, a zaraz potem uderzył szczerością. W rozmowie z magazynem 'GQ' odsłonił swoją filozofię - i wcale nie jest optymistyczna.

Kondrat o swojej postaci: pesymista ze sceny

Wyparował z zaskakującą odpowiedzią na pytanie o największą zaletę Ignacego Rzeckiego, swojej postaci w nowej 'Lalce'. 'Brak nadziei' - powiedział Kondrat, dodając śmiech, aby złagodzić wydźwięk. Dla 75-latka to nie był żart. Zdroworozsądkowe podejście jego bohatera do świata, tak odmienne od romantycznych porywów Wokulskiego, doskonale opisuje samego Kondrata.

Aktor nie kryje się ze swoim światopoglądem. W rozmowie dla 'Polityki' rozprawiał bez ogródek: "Jestem sceptykiem. Nie wierzę, żeby moja aktywność cokolwiek zmieniła w życiu społecznym. I nie sądzę też, żeby głos aktorski był poważny w jakimkolwiek dyskursie. Absolutnie nie".

"Sztuka jest bezbronna"

Kondrat nie wierzy w zdolność sztuki do zmiany świata. "Sztuka jest bezbronna. Nie zmieni świata" - stwierdził kategorycznie. Ale jego pesymizm idzie jeszcze głębiej - dotyka samego fundamentu egzystencji.

"Czy życie w ogóle ma sens? Dla jednego ma, dla drugiego nie ma. U mnie generalnie nie ma. Bo jeżeli nie mamy wpływu na to, kiedy się rodzimy, gdzie się rodzimy i kiedy schodzimy, to właściwie fundament został nam usunięty spod nóg" - wyznał w wywiadzie dla 'Polityki'.

Robimy mnóstwo rzeczy, aby uzasadnić sobie wartość pobytu na Ziemi, ale sam Kondrat wątpi w skuteczność tego starania. Jedną rzecz jednak wymieniał jako wartościową: "Przede wszystkim miłość. W niej odnajduję trwałą wartość".

Po latach wrócił, aby powiedzieć to, co myśli

Zaskakujące, że właśnie teraz, po kilkunastu latach z dala od branży, Kondrat postanowił się otworzyć. Powrót do "Lalki" - ulubionej powieści, której adaptacji ojciec aktora zagrał epizodyczną rolę - wydawał się być odpowiednim momentem do refleksji.

Ale czy to optymistyczna refleksja? Wcale nie. To głos kogoś, kto mówi wprost: "nie wierzę w to, co robi", ale robi to i tak. Może właśnie dlatego jego postać Rzeckiego bez nadziei trafia do serca - bo Kondrat wie, o czym mówi.