Klaudia Halejcio wyszła na spacer po Warszawie i nieświadomie urządziła pokaz mody. Paparazzi skupili się na jej stopach - i trudno się dziwić.
Aktorka trafiła w obiektyw aparatu krótko po powrocie z wieczoru panieńskiego. Majowe słońce, warszawski chodnik i stylizacja, która nie dawała przejść obojętnie.
Komplet jak z wakacyjnego katalogu
Halejcio postawiła na wielobarwny, luźny zestaw - szerokie spodnie i przewiewna koszula na guziki z rękawem za łokieć. Materiał mówił sam za siebie: niebiesko-zielona mozaika z krabami, ośmiornicami, muszelkami i ozdobnymi wazami. Do tego białe okulary przeciwsłoneczne z czarnymi szkłami i mała beżowa torebka na złotym łańcuszku.
Ale prawdziwe zamieszanie wywołały klapki.
Wsuwane buty na podwyższonej podeszwie z regulowanymi paskami - na pierwszy rzut oka skromne, w środku z metką Prady. Aktualna cena? Ponad 5 tysięcy złotych. Za same klapki.
Nie musisz wydawać fortuny
Dobre wieści dla tych, które chcą wyglądać jak Halejcio, ale bez uszczuplania konta do zera:
- Sinsay - beżowe klapki w podobnym stylu za 39,99 zł - H&M - sandałki boho z dodatkowym paskiem za 179,99 zł - CCC, marka Badura - sandały z imitacji rafii za 199,99 zł
Różnica między lookiem a ceną? Prawie 4800 złotych. Tyle zostaje w portfelu, jeśli zdecydujesz się na sieciówkę zamiast włoskiego domu mody.
Klaudia Halejcio od lat udowadnia, że codzienne wyjście z domu może wyglądać jak sesja zdjęciowa. Pytanie brzmi: czy klapki za 5 tysięcy naprawdę robią aż taką różnicę - czy to tylko metka?
A wy - kupujecie markowe obuwie, czy wolicie sieciówkę i oszczędności na wakacje? Napiszcie w komentarzach.








