Finał mundialu, MetLife Stadium, Nowy Jork - i Robert Lewandowski w garniturze, który śmiało mógłby wejść na okładkę GQ. Lewy nie grał, ale i tak przyciągał wzrok.
Finał mundialu, MetLife Stadium, Nowy Jork - i Robert Lewandowski w garniturze, który śmiało mógłby wejść na okładkę GQ. Lewy nie grał, ale i tak przyciągał wzrok.
Granat, biała koszula i mokasyny. Lewy wie, co robi
Robert Lewandowski postawił na głęboki granat - perfekcyjnie skrojony garnitur, biała koszula, stalowoszary krawat. Do tego brązowe mokasyny i pasek w tym samym odcieniu. Okulary przeciwsłoneczne jako wisienka na torcie. Klasyk bez jednej fałszywy nuty.
FIFA Gold Carpet to nie byle jakie wyjście - to ceremonia, na której gwiazdy futbolu pokazują się światu tuż przed największym meczem roku. Lewandowski, odkąd przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, jest częścią tego środowiska na co dzień. I widać, że się wdrożył.
Po finale Lewego można było wypatrzeć również na trybunach. Finał rozegrały między sobą Hiszpania i Argentyna - dwie potęgi, jeden stadion, setki milionów widzów na całym świecie. Polak był tam na żywo.
Anna została w domu. Lewy poszedł sam
Anna Lewandowska na MetLife Stadium się nie pojawiła - co zresztą wywołało już osobną falę komentarzy w sieci. Trenerka odpowiedziała na krytykę wprost, mówiąc w mediach społecznościowych, że "dorosły mężczyzna nie potrzebuje, żeby żona odprowadziła go do nowej pracy".
Lewy był więc na czerwonym dywanie sam - i szczerze mówiąc, poradził sobie bez zarzutu. Zdjęcia z FIFA Gold Carpet obiegły sieć błyskawicznie. Polacy w komentarzach są zgodni: godna reprezentacja.
Pytanie tylko, czy garnitur wybrał sam, czy jednak ktoś mu pomógł. Co wy na to?



