Kinga Rusin nie przebierała w słowach. Z Maroku, gdzie właśnie przebywa, wydała ostrą opinię na temat tego, co dzieje się w Polsce - a konkretnie o masowej betonizacji i wycinaniu starych drzew.
Apel z InstaStory. Kinga Rusin nie wytrzymała
Była prowadząca "Dzień Dobry TVN" zaapelowała do samorządowców i decydentów. W sobotę w południe na swoim profilu na Instagramie opublikowała relację pełną oburzenia. "Dlaczego wycinane są stare aleje drzew? Czy my się nigdy niczego nie nauczymy? Wszędzie sadzone są drzewa, żeby dawały cień, obniżały temperaturę, żeby było zielono i ładnie. A u nas? (...) Betonoza! (...) Wstyd dla samorządu. Brawo dla obrońców przyrody" - grzmiała rozzłoszczona Rusin.
Rusin od lat mieszka poza Polską razem z mężem biznesu Markiem Kujawą. Choć sama sporo podróżuje, regularnie komentuje sytuację w kraju, szczególnie gdy chodzi o kwestie ekologiczne. Sama wielokrotnie tłumaczyła internautom, że jej międzynarodowe wojaże to biznes - zarządza firmą zdalnie z najdalszych zakątków świata.
Ekologia jako pasja. Ale czy konsekwencja?
Zainteresowanie Rusin sprawami środowiska nie jest nowe. Byłą żonę Tomasza Lisa zawsze były bliskie problemy zieleni miejskiej, czystości wód i ochrony przyrody. Tym razem jednak postanowiła nie milczeć i wezwała do działania tych, którzy mają na to władzę.
Obrońcy przyrody na pewno docenili jej głos - zwłaszcza że Rusin wymienia je wprost w swoim apelu jako godne pochwały. Pytanie jednak brzmi: czy samorządowcy usłyszą?
Co na to fani?
Zwolennicy Rusin w komentarzach poparli jej stanowisko. Nie wszyscy jednak byli zgodni - część internautów ironicznie zwracała uwagę na kontrast między apelem o ekologię a częstymi lotami Rusin prywatnymi helikopterami. Dyskusja na temat hipokryzji celebrytów znowu się rozkręciła.



