Michał Wiśniewski i Mandaryna znowu razem - i już cała branża ma coś do powiedzenia. Piotr Kędzierski powiedział to najpiękniej.
Minęło ponad dwadzieścia lat, kilka związków i - według Poli Wiśniewskiej - jeden romans za dużo. A jednak Michał Wiśniewski i Mandaryna znowu są parą. Lider Ich Troje ogłosił to sam, w filmiku na Instagramie, zaznaczając przy tym, że ich relacja zaczęła rozkwitać dopiero w czerwcu - nie na początku roku, jak sugerowała jego piąta żona.
Od tamtej pory głos zabrali już wszyscy: syn pary Xavier Wiśniewski przyznał, że kibicuje rodzicom, sama Mandaryna potwierdziła, że to prawdziwy związek - a teraz dołączył do nich Piotr Kędzierski.
Kędzierski: 'Niemożliwe nie istnieje'
Dziennikarz skomentował powrót pary przy okazji nagrań do nowego programu "Hitster" w Polsacie, który poprowadzi wspólnie z Idą Nowakowską. Kędzierski nie krył zaskoczenia, ale szybko przeszedł do zachwytu.
"Niemożliwe nie istnieje. Oni ze sobą dłużej nie byli niż byli, ile tam się działo rzeczy w międzyczasie. Jest coś romantycznego w tej historii" - ocenił w rozmowie z Pomponik.
Przyznał też, że rozumie, iż taki powrót nie wszystkim może przypaść do gustu - bo relacje między ludźmi zawsze wpływają na innych. "To mi też czasem spędza sen z powiek" - powiedział wprost. Ale zaraz dodał: "Jest w tym coś pięknego, wzruszającego i dowodzi, że przysłowie 'stara miłość nie rdzewieje' ma w sobie dużo prawdy".
'Związek dojrzałych osób to zupełnie inna historia'
Kędzierski zaznaczył, że Wiśniewski i Mandaryna to dziś zupełnie inne osoby niż dwie dekady temu - i właśnie to daje im szansę na trwałą relację.
"Życzę im spokoju. Myślę, że związek dojrzałych osób jest zupełnie innym związkiem, niż kiedy był program 'Jestem jaki jestem', bo tam było to dość burzliwe. Poza tym odchowali już dzieciaki, więc mogą być teraz najbardziej zgodną parą na świecie. Coś w tym naprawdę jest bajkowo-romantycznego" - podsumował dziennikarz.
Trudno się nie zgodzić. Wiśniewski i Mandaryna byli małżeństwem na początku lat 2000., ich związek rozpadł się wśród medialnego hałasu, a on sam zdążył ożenić się jeszcze trzy razy. Że akurat ta historia skończy się happy endem - chyba nikt nie stawiał na to zakładu.
A wy? Kibicujecie tej parze czy jesteście sceptyczni? Dajcie znać w komentarzach.

