Miłość wróciła, klucze - niekoniecznie. Michał Wiśniewski i Mandaryna są parą, ale każde z nich zasypia pod innym dachem.
Miłość wróciła, klucze - niekoniecznie. Michał Wiśniewski i Mandaryna są parą, ale każde z nich zasypia pod innym dachem.
Kilka dni temu lider Ich Troje sam potwierdził w mediach społecznościowych to, o czym szeptały plotkarskie serwisy - on i Mandaryna są znowu razem. Marta nie zaprzeczała. W rozmowie z Pomponikiem przyznała, że ich relacja to nie żaden fejk. Po 21 latach coś wyraźnie między nimi znowu zaskoczyło.
Każde u swojej mamy - i to podobno nie jest żart
Według informacji, do których dotarł "Super Express", zakochana para nie zdecydowała się jeszcze na wspólne mieszkanie. Co więcej - oboje podobno lokują się u swoich matek. Wiśniewski mówił o tym wprost w rozmowie z "Faktem": "Rozmawiałam ostatnio z Martą. Ona też mieszka ze swoją mamą, więc my jesteśmy skazani na pomoc, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu". Dodał też, że taki układ "nie robi dobrze związkowi".
Brzmi jak tymczasowe rozwiązanie - ale kto z nas nie zna kogoś, kto "tymczasowo" mieszka u mamy od trzech lat?
Mandaryna i teściowa? Bez historii wojennych
Tu ciekawostka: Mandaryna podobno świetnie dogaduje się z matką Wiśniewskiego. W jednym z dawnych wywiadów dla dziendobry.tvn.pl mówiła bez ogródek: "Ja Grażynkę bardzo lubię. Nie pamiętam, żeby między nami były jakieś spięcia". Czyli wróg numer jeden w tym układzie na razie nie istnieje.
Pytanie, czy wspólny adres to tylko kwestia czasu, czy para woli na razie budować coś powoli - bez ryzyka, że historia sprzed lat się powtórzy. Bo Wiśniewski ma za sobą pięć małżeństw, a Mandaryna dobrze wie, jak to wszystko potrafi się skończyć.
Czy tym razem będzie inaczej? Fani już komentują - dajcie znać, co myślicie.


