130 złotych za makaron z sosem pomidorowym. Tyle zapłacił Książulo w jednej z modnych warszawskich restauracji i internet się zagotował. Piotr Kędzierski ma własny lokal - i jego ekipa postanowiła wytłumaczyć, dlaczego kotlet schabowy kosztuje u nich 72 zł.

130 złotych za makaron z sosem pomidorowym. Tyle zapłacił Książulo w jednej z modnych warszawskich restauracji i internet się zagotował. Piotr Kędzierski ma własny lokal - i jego ekipa postanowiła wytłumaczyć, dlaczego kotlet schabowy kosztuje u nich 72 zł.

Książulo otworzył puszkę Pandory

Youtuber odwiedził warszawski lokal chętnie uczęszczany przez celebrytów i za kilka dań zapłacił łącznie prawie 2000 złotych. Najbardziej rozsierdził go makaron z sosem pomidorowym wyceniony - z marżą serwisową - na 130 zł. Film trafił do sieci i natychmiast wywołał lawinę. Każda gwiazda z własną restauracją poczuła się wywołana do tablicy.

Piotr Kędzierski, dziennikarz i półfinalista Tańca z Gwiazdami, od 2023 roku współprowadzi lokal Pod Gigantami przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie. W menu znajdziemy tartę pomidorową za 45 zł, schab z jabłkami i anchois za 65 zł czy niedzielny zestaw z burgerem, frytkami i colą za 79 zł. Tanio nie jest - ale teraz przynajmniej wiadomo, dlaczego.

72 zł za schabowego. Rozkładają cenę na czynniki pierwsze

Współpracownicy Kędzierskiego tłumaczą w rozmowie z Plejadą, że cena na rachunku to znacznie więcej niż koszt składników. Na każde danie składają się wynagrodzenia całego zespołu, rachunki za media, opłaty administracyjne i operacyjne oraz VAT - a na końcu marża, która pozwala restauracji się rozwijać.

"Wiele osób porównuje cenę dania w restauracji do kosztu samych produktów w sklepie. W rzeczywistości cena na rachunku obejmuje znacznie więcej niż składniki potrzebne do przygotowania posiłku" - czytamy w wyjaśnieniu opublikowanym przez Plejadę.

Zespół Kędzierskiego dodaje wprost: "Cena dania w restauracji nie odzwierciedla wyłącznie wartości produktów na talerzu, ale obejmuje pracę ludzi, koszty utrzymania lokalu oraz cały system, który sprawia, że danie trafia do gościa w odpowiedniej jakości i standardzie."

Brzmi przekonująco. Ale jest jedno "ale" - i to dość duże. Podobne koszty pracy, media i administrację płacą też restauracje bez gwiazdorskiego szyldu i bez adresu w samym centrum stolicy. Tyle że u nich ceny bywają zupełnie inne. Czy lokalizacja przy Alejach Ujazdowskich i nazwisko współwłaściciela też wchodzą do tej kalkulacji? To pytanie zostawiamy wam.