Jacek Kawalec znów siedział na kanapie Kuby Wojewódzkiego i znów wrócił do parodii, która wywołała burzę między nim a Zenkiem Martyniukiem. Tym razem były wokalista 'Budki Suflera' wyjaśnił, co naprawdę miał na myśli - i przeprosił.

Przeprosiny, ale z zastrzeżeniami

Jacek Kawalec w programie Wojewódzkiego wprost powiedział: "Panie Zenku, jeśli pan się poczuł urażony, to ja przepraszam". Ale dodał - i to jest kluczowe - że jego parodia nie dotyczyła konkretnie Martyniuka, tylko zjawiska disco polo jako takiego. Różnica subtelna, ale dla Kawalca fundamentalna.

"Ja nie śpiewałem wyłącznie o panu. Ja śpiewałem po prostu o zjawisku, jakim jest disco polo. I tyle" - oświadczył były muzyk na antenie TVN. To już trzecia odsłona tej afery, która przez ostatnie miesiące "żyła" głównie za pośrednictwem mediów i medialnych szpilek wymieniane między stronami konfliktu.

'Wiem, że się narażam'

Wśród publiczności Wojewódzkiego padł nawet fragment słynnej parodii - ta, która wszystko zaczęła. Kawalec po emisji ponownie podkreślił, że jego stosunek do disco polo to kwestia artystyczna, nie osobista uraza wobec lidera 'Akcentu'.

"Kochany, zdarza się niektórym wykonawcom disco polo wpaść do fontanny razem z mikrofonem i śpiewać dalej. Mówię o zjawisku, jakim jest disco polo. Ja po prostu tej muzyki nie lubię i dlatego ją sparodiowałem. Wiem, że się narażam, ale dlaczego mam zmieniać zdanie w kwestii, która towarzyszy mi od lat?" - powiedział w studiu.

Kawalec wspomniał również, że proponował Martyniukowi wspólny koncert, na którym mogliby wyjaśnić sprawę osobiście. Lider 'Akcentu' nie przyjął jednak tej propozycji.

Gdzie teraz konfikt?

Sprawa, którą przed miesiącami zamykał publicznie przepraszający się perkusista Tomasz Zeliszewski z 'Budki Suflera', wciąż ma życie. Kawalec jednak wydaje się nieugięty - trzyma się swojej pozycji, nie planuję zmienić zdania w kwestii disco polo. Martyniuk na razie milczy.

Co na to fani? Czy przeprosiny Kawalca załatwiają sprawę, czy afara będzie żyć dalej?