Gdy afera między Kawalcem a Martyniukiem osiągnęła szczyt, panowie próbowali zagrać na jednej scenie i wyjaśnić sobie wszystko prosto w oczy. Godzinę po zgodzie Zenka na happening, muzyk wycofał się z pomysłu. Kawalec przyznał, że go to rozczarowało.
Co dokładnie zrobił Kawalec i dlaczego Martyniuk się obrażył?
Jacek Kawalec z Budki Suflera nagrał parodię "Przez twe oczy zielone" - największego przeboju Zenka Martyniuka. W utworze złośliwie komentował dyskopolo i sugerował, że artyści tego gatunku kiedyś wykonywali playback. Utwór krążył po sieci kilka dni, zanim trafił do szerokiej świadomości. Gdy afera wybuchła, lider Budki Suflera Tomasz Zeliszewski publicznie przeprosił Martyniuka w imieniu zespołu - bez konsultacji z Kawalcem. To rozgniewało 64-latka.
Próba pogodzenia się skończyła klapą
Za kulisami zaproponowano oboma muzykom wspólny happening - spotkanie na scenie, wyjaśnienie nieporozumienia i wspólny występ. Kawalec od razu się zgodził. "Kiedy usłyszałem o takim pomyśle, bardzo się ucieszyłem" - powiedział w rozmowie z "Faktem". Wszystko jednak opadło na pysk w ciągu godziny. Martyniuk wycofał się z pomysłu. "Godzinę później usłyszałem, że pan Zenek wycofuje się z tego pomysłu. Szkoda" - skwitował Kawalec.
Zenek tymczasem wzburzony zarzucił kolegom chamstwo, bezczelność i zazdrość. Dla muzyka sprawa jest jasna - to nie parodia, tylko oczernianie jego osoby. "Ludzie mogą pomyśleć, że rzeczywiście Zenek Martyniuk od 43 lat wychodzi na scenę z wyłączonym mikrofonem" - mówił Wirtualnej Polsce.
Kawalec broni swojej parodii - i publicznie przeprasza
W najnowszym wywiadzie Kawalec podtrzymał stanowisko, że w tekście nie ma obraźliwych słów ani nawet nie pada nazwisko Martyniuka. Wyjaśnił, że parodiuje początki dyskopola, kiedy artyści rzeczywiście używali playbacku. "Nawet zdarzało im się, że trzymali mikrofon w ręce, stojąc koło fontanny. Wpadali do tej fontanny razem z mikrofonem do wody, a głos dalej śpiewał" - opisywał w "Fakcie".
Mimo obrony swojego artystycznego zamiaru, Kawalec wciągnął flagę kapitulacji. "Jeżeli pan Zenon Martyniuk poczuł się obrażony moją parodią, to ja go serdecznie przepraszam" - oświadczył. Jednocześnie dodał, że pozostawia swoją pracę ocenie widowni i nie będzie Martyniukowi odradzać pozwu.
Fani obserwują ten konflikt z mieszanymi uczuciami. Jedni uważają, że Kawalec poszedł za daleko, inni bronią jego prawa do satyryki. Czy to koniec afery, czy zaledzie jej początek? Martyniuk wciąż nie ustępuje.



