Helena Englert otworzyła się w 'Tańcu z gwiazdami' - wyznała, że fala nieprzychylnych komentarzy ją przytłoczyła. Teraz w jej obronę stanęła Irena Kamińska-Radomska, ekspertka od etykiety, która nazwała skalę ataków 'straszną'.
Englert pod ostrzałem, a jej rodzina na linii ognia
Helena Englert od początku kariery słyszy, że zawdzięcza wszystko znanemu nazwisko. Udział w 'Tańcu z gwiazdami' miał być jej szansą na zmianę tego wizerunku - i faktycznie, pokazała talent, który wielu nie spodziewało się u niej zobaczyć. Ale hejt wcale się nie zmniejszył. Wręcz przeciwnie - rozprzestrzenia się na jej bliskich.
W ostatnim odcinku tanecznego show aktorka przerwała milczenie. Wyznała, że komentarze bardzo ją dotykają. Do jej słów odnieśli się eksperci od wizerunku, a wśród nich Irena Kamińska-Radomska, która udzieliła wywiadu Jastrząb Post. Jej stanowisko było jednoznaczne - obrona bez kompromisów.
'Co musi się stać, żeby atakować rodzinę?'
Kamińska-Radomska nie ukrywała oburzenia skalą niechęci wobec Englert. Zwróciła uwagę, że krytyka nie kończy się na samej aktorce - fala przechodzi na jej rodziców i bliskich. "Dla mnie to jest straszne, że w ogóle do tego doszło. Co musi się stać, żeby zacząć wylewać krytykę na rodzinę? Trudno mi to wszystko zrozumieć" - powiedziała ekspertka w rozmowie z Jastrząb Post.
I tu jest sedno sprawy - Englert rzeczywiście tańczy dobrze. Pokazuje talent. Ale mimo to słyszy, że to nepotyzm. "Wiadomo, że w show-biznesie bywają emocje i to straszne emocje. Ona odnosi sukcesy, pięknie tańczy, pokazuje swój talent, a i tak ludzie będą mówili, że to nepotyzm" - dodała Kamińska-Radomska.
Dorastanie w branży to nie wina
W rozmowie pojawił się też temat wsparcia rodziców dla córki. Czy dorastanie w środowisku show-biznesu to już automatycznie dyskwalifikacja? Zdaniem ekspertki - absolutnie nie. Gdy dziecko dorasta w określonym środowisku, naturalnie je poznaje od najmłodszych lat. To nie oznacza, że nie powinno mieć szansy na własną drogę.
"To jest normalne, rodzice żyjąc w takim środowisku, dzieci też się w nim wychowuje, nasiąka nim i idzie w ślady rodziców. Moja córka też robi to samo co ja, wnuk też już poszedł w moje ślady" - wyznała Kamińska-Radomska. Jej zdaniem nawet jeśli rodzice w jakimś stopniu przyczynili się do sukcesu Englert, takie wsparcie powinno być powodem do radości, a nie do ataków.
Czy fani zmienią zdanie?
Sprawa Heleny Englert to lusterko dla całej branży. Pokazuje, jak łatwo przychodzi nam osądzać na podstawie nazwiska, zamiast patrzeć na faktyczne umiejętności. Ekspertka od etykiety wybrała stronę jasno - i jest to stanowisko, które wiele osób powinno usłyszeć. Ale czy zmieni to skalę hejtu w social mediach? To pytanie pozostaje otwarte.




