Ewa Kasprzyk siedziała w jury przez dwa lata i przez te dwa lata słyszała jedno i to samo - że nie jest taka jak Beata Tyszkiewicz. Teraz, już po pożegnaniu się z show, aktorka otworzyła się w wywiadzie dla Jastrząb Post i nie ukrywa frustracji.

Ciągle w cieniu poprzedniczki

Ewa Kasprzyk dołączyła do jury "Tańca z gwiazdami" w 2024 roku i od razu trafiła na warsztat. Porównania do Beaty Tyszkiewicz były niemal natychmiast - obie aktorki, obie skupiały się na emocjach uczestników, obie miały podobny styl oceniania. Ale według Kasprzyk to porównanie to pułapka, z której się nie wychodzi. "Ciągle nas - następczynie Beaty Tyszkiewicz - porównuje się do niej. Uważam, że Beata Tyszkiewicz jest po prostu niedośnionym wzorem i kobiety i jurorki. Z tym jej wdziękiem i czarem - my nie możemy w ogóle nawet myśleć tymi kategoriami" - wyjaśniła w rozmowie z Jastrząb Post. Aktorka nie miała żadnych wątpliwości - dorównać Tyszkiewicz jest praktycznie niemożliwe. To jak oczekiwanie od każdej następczyni, że będzie drugim wcieleniem legendy.

Mężczyźni dostaną spokój, kobiety - porównania

Kasprzyk zauważyła jednak coś jeszcze bardziej drażniącego - zjawisko, które mówi dużo o tym, jak media i widzowie traktują kobiety w jury. Otóż panów nikt nie porównuje do swoich poprzedników. "To jest ciekawe, bo przecież po facetach byli też inni. A nikt nie porównuje Wygody do Grabowskiego. Tylko akurat nas, my cały czas jesteśmy porównywane. O czym to świadczy? Po co to? Do czego to potrzebne?" - denerwuje się była jurorka. Tomasz Wygoda i Rafał Maserak przyszli do jury w tym samym czasie co Kasprzyk, zastępując Andrzeja Grabowskiego i Michała Malitowskiego. Ale o nich nikt nie mówi "nowy Grabowski" czy "następca Malitowskiego". Kasprzyk wskazuje na asymetrię, która wydaje się systemowa.

Julia Wieniawa idzie w jej ślady

Aktorka wspomina też o Julii Wieniawie, która zajęła jej miejsce w jury po tym, jak Kasprzyk zrezygnowała z roli w 2026 roku. I co? Historia się powtarza - Wieniawa też pada ofiarą porównań. "Bo też i Wieniawa jest teraz porównywana. Ale myślę, że Julka też sobie świetnie radzi" - dodała Kasprzyk. Beata Tyszkiewicz zasiadała w jury od samego początku, od 2005 roku, aż do 2017 roku. To siedemnaście lat budowania legendy. Jej miejsce zajmowali kolejno Aleksandra Jordan, Andrzej Piaseczny, Ewa Kasprzyk, a teraz Julia Wieniawa. Każda z nich w cieniu tego samego miernika.

Co na to fani?

Kasprzyk ma rację - czy rzeczywiście musimy oceniać każdą nową jurorę przez pryzmat poprzedniczki? Czy może warto dać każdej szansę na budowanie własnego wizerunku? Daj nam znać w komentarzach - zgadzasz się z Ewą?