Filip Gurłacz zostawił mu kilka tajemnic i fotel prowadzącego. Łukasz Kadziewicz przyjął oba prezenty - ale od razu zaznaczył, że nie zamierza nikogo udawać.
TVP ogłosiło to 10 czerwca: Łukasz Kadziewicz dołącza do ekipy Kocham Cię, Polsko! jako nowy prowadzący u boku Michała Koterskiego. Filip Gurłacz żegna się z formatem, a jego miejsce zajmuje prezenter, który w stacji pojawił się rok wcześniej - w 2025 roku, przy okazji Pytania na śniadanie.
Gurłacz przekazał mu „kapitana". Co zdradził?
Kadziewicz i Gurłacz zdążyli się spotkać przed zmianą warty. Były prowadzący nie zostawił następcy bez wsparcia - opowiedział mu o pułapkach programu i momentach wymagających skupienia. Kadziewicz nie ukrywa, że poprzednik zrobił na nim duże wrażenie.
"Filip jest fantastycznym gościem, gorąco go pozdrawiam. Mieliśmy okazję spotkać się. Przekazał mi rolę kapitana. Jest to genialny aktor, uśmiechnięty, pozytywny człowiek. Rozmawialiśmy, pokazywał mi te momenty, na które muszę uważać" - powiedział Kadziewicz w rozmowie z Kozaczkiem.
A potem dodał zdanie, które brzmi jak dyplomatyczne arcydzieło: "Wejście w buty Filipa jest praktycznie niemożliwe, ja bym chciał być tutaj po prostu sobą".
11 lat w mediach i wciąż pokora. To szczere czy taktyczne?
Kadziewicz ma za sobą ponad dekadę pracy w mediach - w różnych formatach i redakcjach. Mimo to na starcie nowej roli wybrał skromność zamiast pewności siebie. I to dosłownie.
"Ja dla wielu widzów będę kompletnie anonimową postacią. Moje życie jest związane z mediami od 11 lat. W różnych formach, formatach, pod różnymi redakcjami. Ja się tu świetnie bawię, ale to wy widzowie będziecie oceniali, jak to wszystko wygląda. Mam świadomość, że jestem tu tylko na chwilę" - przyznał w tej samej rozmowie.
Brzmi jak człowiek, który dobrze wie, że widownia Kocham Cię, Polsko! nie rzuci mu na powitanie konfetti. Gurłacz miał swoich fanów, a nowy twarz przy Koterskim będzie musiał zdobyć ich od zera. Pytanie tylko - czy mu na tym zależy, skoro sam mówi, że to może być tylko chwilowy przystanek?




