Dwa dni po tym, jak Julia Wieniawa oceniała tancerzy w 'Tańcu z gwiazdami', zniknęła z Polski. Powodem? Katar, który ją nie wypuszczał. A jej lekturą na rekonwalescencję okazała się grecka wyspa i... sama siebie.

Choroba nie przeszkodziła, a wręcz pomogła

Julia Wieniawa przyznała otwarcie na Instagramie, że dopadła ją choroba zaraz po nagraniach Tańca z gwiazdami. Zamiast czekać aż minie w Warszawie, piosenkarka podjęła decyzję, którą sama nazwała "znakiem". Spakowała walizki i wyleciała do jednego ze swoich ulubionych miejsc - Mykonos.

"Dzień dobry moi drodzy. Jak słyszycie, ja chora. Katar strasznie mnie trzyma, ale przynajmniej troszkę już się lepiej czuję. Jak chorować, to chociaż z widokiem. Przyleciałam do mojego ulubionego hotelu. Pogoda taka pół na pół, ale zawsze lepiej to niż w Warszawie" - wyznała Wieniawa na InstaStories.

To nie zwyczajny wyjazd. Po raz pierwszy piosenkarka wybrała się na grecką wyspę zupełnie sama. Bez przyjaciółek, bez mamy. Decyzja padła spontanicznie - dziewczyny miały pracę, a ona potrzebowała odpoczynku od bliskich.

Samotność to był plan

Wieniawa zdradziła, że ta solowa podróż to celowy wybór. "Jest to mój pierwszy taki samotny wyjazd, wszystkie moje przyjaciółki akurat miały pracę, a od mamy chciałam odpocząć, więc stwierdziłam, że chyba to jest znak, żeby być sama z książką i po prostu i żebym po prostu wreszcie nie robiła nic. I tak robię, zresztą choroba mi w tym pomaga, jeśli można to tak nazwać" - wyznała jurorka TzG.

Wygląda na to, że Wieniawa znalazła idealny pretekst do odpoczynku, na który czekała od dawna. Między promocją singla "27" a ocenianiem w show Polsatu nie miała ani chwili dla siebie. Mykonos okazał się dokładnie tym, czego potrzebowała - słońcem (lub przynajmniej próbą słońca), ciepłą wodą i przede wszystkim - ciszą.

Gwiazda szybko poczuła się lepiej, co sugeruje, że odpoczynek w ulubionym hotelu robi swoje. Zostaje nam tylko życzyć jej pełnego powrotu do zdrowia i pełnego baku energii na powrót do Polski.