Joanna Racewicz nie gryzła się w język. Na swoim profilu na Instagramie wrzuciła post o obchodach 1 sierpnia, w którym całą swoją goryczą obrzuciła sposób, w jaki część osób celebrowała rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego - szczególnie lidera Ruchu Obrony Granic.
Co napisała Racewicz?
Dziennikarka zamieściła zdjęcie biało-czerwonej flagi na tle Pałacu Kultury i Nauki spowiniętego dymem. W opisie nie kryjąc złości, opisała przebieg uroczystości w Warszawie. "Przez chwilę było poruszająco. Uroczyście. A potem poszły w ruch race, gryzący dym, krzyki o chwale i ogłuszający wiecowy ryk Roberta Bąkiewicza" - napisała Racewicz na Instagramie. Dziennikarka nie pozostawiła wątpliwości, co jej się nie podoba. Chodzi o sposób, w jaki Robert Bąkiewicz i jego zwolennicy zdominowali obchody święta. "Cisza pamięci o bohaterach i tragedii przegrała z decybelami" - skomentowała dosadnie.Reminiscencja z 2021 roku
Racewicz nie omieszkała przypomnieć starszego incydentu z udziałem Bąkiewicza. Nawiązała do sytuacji z 21 października 2021 roku, gdy lider Ruchu Obrony Granic przeszkadzał przemówieniu Wandy Traczyk-Stawskiej na Placu Zamkowym podczas manifestacji "ZostajeMY w Unii". Wówczas żołnierz i działaczka społeczna zwróciła się do niego słowami: "Milcz, głupi chłopie! Chamie skończony! Bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu jestem, aby wołać w ich imieniu". Racewicz sugeruje, że historia mogła się powtórzyć - tym razem podczas obchodów 1 sierpnia. "Tego samego, który miał odwagę zagłuszać przemówienie pani Wandy Traczyk-Stawskiej. Wtedy usłyszał: 'Milcz, głupi chłopie'. Dziś pewnie też powinien" - napisała dziennikarka, nie pozostawiając miejsca na interpretację.Marsz pod hasłem kontrowersji
Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego obchodzona jest tradycyjnie 1 sierpnia. W tym roku środowisko narodowe pod przywództwem Bąkiewicza zorganizowało Marsz Powstania Warszawskiego pod hasłem "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Punktualnie o 17:00 w Warszawie zawyły syreny, a miasto zatrzymało się, by oddać hołd uczestnikom zrywu sprzed 82 lat. Joanna Racewicz, znana z tego, że nie boi się mówić wprost, tym razem postanowiła krytycznie spojrzeć na sposób, w jaki te uroczyste chwile zostały "zagłuszone" według jej słów. Jej post szybko zyskał uwagę użytkowników Instagrama, którzy komentowali jej obserwacje na temat obchodów.Zobacz na Instagramie



