Joanna Kurowska ma dosyć bycia zamknięta w szufladzie. W szczerym wyznaniu w podcaście 'Mówię Wam' aktorka przyznała, że proponują jej wyłącznie role komediowe, choć chciałaby zagrać coś, co będzie dla niej wyzwaniem dramatycznym.

# Kurowska o zaszufladkowaniu

Joanna Kurowska uchodzi za naturalną komiediankę. Przez lata polskie studio rozdzielało jej role - zawsze ta uśmiechnięta, zawsze ta wesoła. Problem w tym, że sama chciałaby coś innego.

"Chciałabym zagrać rolę, która by mnie coś kosztowała, dramatycznie" - wyznała wprost w podcaście Mateusza Hładkiego. "Proponuje mi się role komediowe, tak mnie postrzegają, że ja jestem wesoła na życie, to dają mi też takie role. Do głowy im nie przyjdzie, że może być we mnie głębia."

61-letnia aktorka nie ukrywała frustracji. Wpadł jej w słowo termin - "szatancami się bierze, bardzo rzadko się łamie te schematy". Chodzi o to, że branża korzysta z gotowych szablonów, zamiast ryzykować obsadę aktorki w nowej roli.

Ciężkie doświadczenia ukształtowały ją

Kurowska przeszła przez trudne chwile. Po stracie swojego męża, Grzegorza Świątkiewicza, dziennikarza sportowego, wyłączyła się z życia na kilka miesięcy. Nie wychodziła z domu, unikała kontaktów - oprócz Agaty Młynarskiej, której do dziś zawdzięcza wsparcie w najtrudniejszym okresie. To doświadczenie mogło jej dać głębię, którą teraz chciałaby pokazać na scenie.

Życie wysłało jej jeszcze jeden cios. Kiedy dostała propozycję do "Tańca z gwiazdami" - marzenia wielu aktorów - wracała do zdrowia po złamaniu nogi. Wypadek zdarzył się w najgłupszych okolicznościach: podczas przestawiania leżaka na plaży nie zauważyła jamki w ziemi i wpadła w nią. Operacja, śruby w nodze, a wraz z tym przepadły ciekawe projekty zawodowe.

Gra teatru, czuje się spełniona

Na szczęście sytuacja nie zniechęciła jej do zawodu. W tym samym podcaście Kurowska opowiedziała anegdotę, która pokazuje jej podejście do kariery. Poszła do swojej terapeutki ze strachem, że już nigdy nie będzie grać.

"A ona do mnie: 'A kiedy był taki okres, że pani nie grała?' - wspominała. - I ja tak szukam, szukam, no, nie było. Cały czas gram, gram w teatrze, teraz cztery główne role. Czuję się spełniona, bo gram".

Aktorka nie narzeka na brak propozycji. Teatr trzyma ją przy życiu zawodowym. Pytanie tylko, czy ktoś z filmowców lub telewizji wierzy w to, że ta kobieta potrafi być czymś więcej niż tylko uśmiechniętą twarzy na ekranie.

Co na to fani? Czy czas, żeby branża zobaczyła Kurowską w nowej roli?