Kacper Kuszewski przywołał słowa, które wiele mówią. W programie 'interAKCJA. Starcie pokoleń' opowiadał o przepaści między show-biznesem z czasów jego szkoły teatralnej a obecną rzeczywistością - i nie kryje rozczarowania.

'Z kremu do twarzy' zamiast sztuki. Kuszewski mówi o przepaści

Kacper Kuszewski grał Marka Mostowiaka w serialu 'M jak miłość' przez lata, ale jego obserwacje o branży aktorskiej wykraczają daleko poza role. Niedawnie pojawił się w programie 'interAKCJA. Starcie pokoleń', gdzie rozprawił się z transformacją, jaka dokonała się w show-biznesie. I nie było to gorzkie wspominanie - to była diagnoza pokoleniowego szoku.

Wspominał czasy, gdy rozpoczynał naukę w szkole teatralnej. Wtedy panowały inne reguły - aktorom zakazywano grania w filmach podczas nauki, a media pytały gwiazdy o sztukę, sens twórczości, drogę teatru. "Kiedy zdawałem do szkoły teatralnej, to aktorów pytano w wywiadach, tych gwiazd, tych wybitnych artystów, pytano o ich sztukę, o sens życia, stworzenia, drogę teatru i tak dalej" - wspomniał. Cztery lata później, gdy kończył studia, świat zmienił się nie do poznania. "A kiedy kończyłem studia cztery lata później, to już pytano, jakiego kremu do twarzy używasz, jaką zupę lubisz ugotować, gdzie jeździsz na wakacje" - zaznaczył z goryczą.

Pokolenie nie przygotowane na nowy świat

Kuszewski nie obwiniał się samego. Problem widział systemowy. "Świat się zmienił w ciągu tych kilku lat tak, to się wszystko wywróciło do góry nogami i ja i moi koledzy rówieśnicy nie byliśmy na to w ogóle gotowi. Nasi profesorzy w ogóle nas nie przygotowali do tego nowego świata, no bo sami go nie znali" - przyznał bez owijania w bawełnę.

Aktor zachodził w głowę, jak wygląda ekonomia zawodu dla kolegów, którzy grają jedną rolę rocznie. Choć doceniał ich artystyczne ambicje i sukcesy (nagrody w Gdyni), nie mógł zrozumieć modelu biznesowego. "Naprawdę zachodzę w głowę, z czego ci moi koledzy żyją. No tacy, którzy zagrają jeden film w roku i dostaną nagrodę w Gdyni, a potem czekają dwa lata, żeby dostać coś następnego" - mówił. Kuszewski przyznał, że jego ścieżka była inna: "Ja mam po szkole teatralnej być biznesmenem i sprzedawać towary".

Wypowiedź Kuszewskiego trafiła w czuły punkt wielu aktorów jego pokolenia - tych, którzy wychowali się w starej szkole, a musieli zaadaptować się do ery mediów społecznościowych, gdzie charyzma i zasięg często przeważają nad warsztatem. Czy jego kolegom udało się znaleźć równowagę między sztuką a businessem? To pytanie wciąż pozostaje otwarte.