Karol Strasburger ma dość. Aktor, który od pół wieku gra w polskim kinie i telewizji, na planie 'Pierwszej miłości' i 'M jak miłość' styka się z aktorami bez dyplomu - i eksploduje. W rozmowie z Plotkiem ujawnił, co naprawdę myśli o obsadzaniu celebrytów z internetu do ról, które powinni grać profesjonaliści.

Strasburger: Aktorstwo wymaga szkoły

W wywiadzie dla Plotka Karol Strasburger nie krył oburzenia stanem polskiego kina i telewizji. Według niego obecne trendy obsadzania ról kłócą się z podstawami zawodu aktora. 'W tej chwili mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie ukończyli szkół teatralnych. Mówią tak, że nie bardzo można ich zrozumieć, nie uczono ich dykcji, niczego ich nie uczono, bo po prostu przyszli z ulicy i nie są aktorami, mimo że ich się nazywa aktorami' - powiedział oburzony gwiazdor.

Legendarna postać polskiego teatru podkreślił, że sam kończył Szkołę Teatralną Warszawską, gdzie nauczano profesjonalnych zasad aktorstwa. To doświadczenie czyni go świadomym różnicy między rzeczywistym aktorem a osobą, która znalazła się na planie przez popularność w mediach społecznościowych.

Internet zamiast szkoły

Strasburger bezpośrednio wskazał na problem: produkcje telewizyjne i filmowe specjalnie poszukują celebrytów, aby przyciągnąć widzów. 'Ktoś komuś zaproponował, żeby był kimś tam w filmie i on jest, ale czy to jest aktor? On czasami jest zupełnie kimś innym, pokończył studia albo w ogóle ich nie kończył' - wyjaśnił aktor.

Według jego obserwacji, osoby znane z TikToka czy Instagrama, choć oswojone z kamerą, nie posiadają podstawowych umiejętności zawodowych. 'Mamy do czynienia z ludźmi, którzy przyszli ot tak, nie wiadomo skąd, z internetu. I potem jest kłopot, bo mówią tak, że nie bardzo można zrozumieć, co mówią, coś grają, ale nie bardzo wiadomo, co. Jedyną ich zaletą jest to, że są popularni, ale to trochę mało jak na aktorstwo' - skwitował Strasburger.

Aktor jest zdania, że aktorzy powinni być ludźmi, którzy świadomie postawili na zawód, odbyli formalną edukację i konsekwentnie rozwijają swoje umiejętności. 'W związku z tym jednak jestem za tym, żeby aktorzy byli tymi ludźmi, którzy się tego uczyli, są wykształceni, postawili na to w swoim życiu. Uczyli się, uczą się i wykonują to zawodowo. Jest to dla mnie dość ważny element' - podkreślił.

Czy Strasburger ma rację?

Wypowiedź legendarnego aktora trafia w bolący punkt polskiej branży filmowej. W ostatnich latach obsadzanie ról rzeczywiście zmienia się na rzecz popularności. Fani debatują - czy doświadczenie i edukacja teatralna rzeczywiście gwarantują lepsze role, czy jednak czasem spontaniczność i świeżość osoby bez szkółki na ekranie działa lepiej niż sztywna akademiczność?