Sandra Drzymalska nie rezygnuje z głębokich ról. W nowej serialowej "Lalce" na Netfliksie zagrała Izabelę Łęcką - kobietę odważną, bezkompromisową i gotową sprzeciwić się światu. Aktorka w rozmowie z RMF Classic opowiedziała, co fascynuje ją w tej postaci i dlaczego historia Prusa nigdy nie straci aktualności.
Co Drzymalska znalazła w Izabeli Łęckiej
Sandra Drzymalska podchodzi do granej przez siebie roli z wyjątkową czułością. Izabela to nie kobieta z romantycznych marzeń - to człowiek uwikłany w ambicje, pieniądze i społeczne zależności. "Podchodzę do niej z ogromną czułością i ona mnie zafascynowała bardzo. Trochę przypomina mi czasami taką właśnie sarnę, która jeszcze nie ma świadomości, z czym się może spotkać, ale idzie w coś jak w dym" - opowiadała aktorka w wywiadzie dla RMF Classic.
To porównanie nie jest przypadkowe. Łęcka w interpretacji Drzymalskiej to kobieta, która doskonale wie, czego chce, ale nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji. "Jest taka bezkompromisowa i nie boi się. Może się nawet boi, ale jest w tym jakoś tak niezwykle odważna. Ma te swoje racje, idzie po nie i chce działać" - podkreśliła.
Z Schuchardtem działa "tu i teraz"
Na planie "Lalki" Drzymalska pracowała z Tomaszem Schuchardtem, który wcielił się w Stanisława Wokulskiego. Jak się okazuje, współpraca pomiędzy aktorami jest kluczem do autentyczności scen. "Z Tomkiem nie jest trudno zbudować relację. Podobnie myślimy o aktorstwie, ale też wydaje mi się, że nas najbardziej fascynuje w człowieku i w aktorstwie uważność na partnera" - wyjaśniła.
Aktorka zwróciła uwagę na to, co dzieje się między nimi na planie - nie tyle zagranie, co rzeczywista wymiana energii. "To się dzieje dość naturalnie i dzieje się tu i teraz. Tomek coś ci daje, ty to bierzesz, odbierasz i dajesz coś swojego w danej scenie" - opisała mechanizm ich pracy.
"Tam się dzieje źle, gdy stawiasz pieniądz ponad człowieka"
Ale rola w "Lalce" przyniosła Drzymalskiej również trudną refleksję. Historia Prusa, którą ukazano w nowej adaptacji, przypomniała jej o rzeczach, które wolałaby zapomnieć. "Dla mnie to była okazja do tego, by sobie przypomnieć o tym, że jest dużo zła między nami. Ten serial mi jakoś uświadomił, że naprawdę wtedy dzieje się źle, gdy stawiasz pieniądz ponad człowieka" - podsumowała.
Sześcioodcinkowy serial Pawła Maślony debiutował 16 września na Netfliksie. Twórcy zrezygnowali z romantycznym idealizowaniem bohaterów Prusa, pokazując ich jako ludzi pełnych wewnętrznych konfliktów. Tym razem Izabela Łęcka to nie idealna heroina, a kobieta, która musi wybrać między tym, co społecznie oczekiwane, a tym, co naprawdę pragnie.



