Helen Mirren ma na liście do obejrzenia sześcioodcinkowy serial 'Lalka' na Netfliksie. Hollywoodzka ikona przyznała to dziennikarzowi Arturowi Zaborskiemu w Toroncie - i zaskoczyła wiedzą o powieści Bolesława Prusa, którą wypowiedziała po polsku.
# Helen Mirren zaskoczył swoje otoczenie
Do spotkania doszło w Toroncie podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, gdzie Helen Mirren promowała nowy film "A Talent for Murder" w reżyserii Antona Corbijna. Na bankiecie po pokazie dziennikarz Artur Zaborski, który przyleciał z Polski m.in. w związku ze studenckim Oscarem dla Leona Korzyńskiego, zamienił z aktorką kilka słów.
Zaborski opowiedział Mirren, skąd przylatuje. To był impuls do niespodziewanego wyznania.
"Lalka" na radarze Hollywood
Helen Mirren miała powiedzieć, że planuje obejrzeć na Netfliksie serial "Doll" - ale równocześnie podkreśliła, że zna znaczenie książki, na której oparto produkcję. Użyła przy tym polskiego tytułu: "Lalka". Zaborski był zaskoczony i zapytał aktorkę, skąd ma taką wiedzę o powieści Prusa.
Odpowiedź była oryginalna: Mirren wyjaśniła, że źródłem jest fascynacja jej męża - amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda - Polską kulturą. Hackford podobno kocha Polskę i wielokrotnie ją odwiedzał. To on "zaraża" swoją żonę polską literaturą.
Polska klasyka podbija świat
Netflix liczył na to, że ekranizacja "Lalki" przebije się poza polską granicę. I wygląda na to, że plan działa - przynajmniej w gronie hollywoodzkiego establishmentu. Już przed premierą o serialu pisał "The New York Times", określając oryginalną powieść jako "najmniej znaną wielką powieść XIX wieku" poza Europą.
Sześcioodcinkowa produkcja wyreżyserowana przez Pawła Maślonę skupia się na relacji Stanisława Wokulskiego i Izabeli, pokazując je z wyraźnie współczesnej perspektywy. Twórcy nie starali się przenieść na ekran wszystkich ponad 700 stron książki, a zamiast tego postawili na emocjonalny rdzeń historii.
Czy Helen Mirren faktycznie sięgnie po serial?
Nie wiadomo, czy Helen Mirren rzeczywiście przejrzy całe sześć odcinków. Ale jeśli to zrobi, znalazłaby się w gronie pierwszych zagranicznych widzów, na których liczy Netflix. Dla polskiego kina to byłoby spore osiągnięcie - że ikona światowego kina zaintersuje się adaptacją Prusa.
Co na to fani? Czy macie ochotę na Hollywood-owy "seal of approval" dla "Lalki"?


