Trzy dekady, trzy aktorki, trzy zupełnie inne Izabele. Beata Tyszkiewicz w 1968 roku wykreowała elegancką, dystansowaną arystokratkę. Małgorzata Braunek w serialu z 1977 roku pokazała jej niedojrzałość i tragizm. Sandra Drzymalska w najnowszej adaptacji Netfliksa robi z niej buntowniczkę. Każda miała rację — i każda się myliła.

# Od Beaty Tyszkiewicz do Sandry Drzymalskiej. Która Izabela Łęcka była najlepsza?

Wciąż żywa debata wśród fanów literatury i kina. "Lalka" Bolesława Prusa to dla polskiej kultury to, co "Anna Karenina" dla rosyjskiej - powieść, którą przystosowuje się na nowo każde pokolenie. A kluczowa postać, Izabela Łęcka, zmienia się razem z nami.

Beata Tyszkiewicz. Królowa dystansu

W 1968 roku Beata Tyszkiewicz była pierwszą Izabelą na ekranie. Film Wojciecha Jerzego Hasa szybko stał się klasyką - i nie bez powodu. Tyszkiewicz zagrała arystokratkę, którą można było niemal dotknąć palcami, ale której nigdy nie złapiesz.

Co ciekawe - sama aktorka początkowo nie chciała grać tej roli. Uważała Łęcką za postać zbyt wyniosłą, zbyt niesympatyczną. Ostatecznie jednak postanowiła szukać głębi. Jej Izabela nie była złym człowiekiem - była ofiarą systemu, który nauczył ją patrzeć na świat z góry. Elegancka, chłodna, pełna rezerwy. To była Izabela, którą pamiętamy z ilustracji w starych wydaniach powieści.

Małgorzata Braunek. Tragiczna dziewczyna

Działów później, w 1977 roku, serialu "Lalka" w reżyserii Ryszarda Bera. Małgorzata Braunek zagrała zupełnie inną Izabelę - młodszą, bardziej płochliwą, czasem wręcz niedojrzałą.

Braunek opowiadała po latach, że zawsze widziała w Łęckiej nie srogą arystokratkę, ale dziewczynę uwikłaną w realia swojej epoki. Jej interpretacja pozwalała widzieć za wyniosłością i kapryśnością coś bardziej ludzkiego - zagubienie, strach, ograniczenia wynikające z wychowania. To była tragiczna bohaterka, nie złośliwa.

Negowała szkolne interpretacje, które robiły z Izabeli "zło wcielone". Braunek wiedziała lepiej - ta dziewczyna była tylko młoda i bezradna.

Sandra Drzymalska. Buntowniczka XXI wieku

W 2026 roku przyszła kolej na Sandrę Drzymalską i Netfliksa. Serial premierę miał 16 września. I tu się zaczęło - bo to nie była adaptacja werna. To była reinterpretacja dla współczesnych widzów.

Drzymalska gra Izabelę, która chce się wyrwać ze sznurków. Buntowniczkę, temperamentkę, bezpośrednią. Twórcy serialu jasno zwiększyli jej sprawczość - to nie dziewczyna, która czeka na życie, to kobieta, która je sama buduje.

Ale krytycy zauważyli coś ważnego: ta Izabela jest pełna sprzeczności. Z jednej strony niezależna i zadziorna, z drugiej naiwna, impulsywna, nie zawsze tak wyzwolona, jak sama by chciała. To bliżej nam - widzom XXI wieku - bo my też jesteśmy pełni sprzeczności.

Która była najlepsza?

To pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Tyszkiewicz była arcydziełem elegancji i dystansu. Braunek - tragiczną czułością. Drzymalska - buntowniczym chaosem.

Każda miała swoją epokę. Każda miała rację. I każda się myliła - bo to wszystkie były Izabele Łęckie, a ona sama jest większa niż każda z nich.

Co na to polskie kino i telewizja - która adaptacja zostanie na zawsze?

Beata Tyszkiewicz, fot. Forum
Beata Tyszkiewicz, (© Forum)
Beata Tyszkiewicz, fot. YouTube
Beata Tyszkiewicz, (© YouTube)
Małgorzata Braunek, fot. Forum
Małgorzata Braunek, (© Forum)
Małgorzata Braunek, fot. YouTube
Małgorzata Braunek, (© YouTube)
Sandra Drzymalska, fot. Netflix
Sandra Drzymalska, (© Netflix)
Sandra Drzymalska, fot. Netflix
© Netflix