Krystyna Janda już jakiś czas temu wewnętrznie pożegnała się z kinem. Legenda polskiej sceny teatralnej i filmowej nie kryje rozczarowania tym, co proponuje dzisiejszemu show-biznesowi.

Janda rezygnuje z filmów

Krystyna Janda to jedna z najwybitniejszych aktorek polskiego kina - jej role w "Człowieku z marmuru" Wajdy czy "Tataraku" przeszły do historii. Polska Akademia Filmowa przyznała jej Orła za całokształt osiągnięć. Ostatnio widzieliśmy ją w "Lalce" Macieja Kawalskiego, gdzie zagrała hrabinę Joannę Karolową, ale były to zaledwie epizody. Dlaczego aktorka rzadko pojawia się na dużym ekranie?

Wyjaśnienie jest proste - i gorzkie. W wywiadzie dla magazynu "Pani" Janda wprost stwierdziła: "W zasadzie już jakiś czas temu wewnętrznie pożegnałam się z ekranem". Decyzja nie była pochopna. Aktorka odrzuca propozycje, które dostaje, bo uważa je za nijakie i niegodne jej talentu.

Kino bez ambicji

Janda nie gryzła się w język, oceniając stan polskiego kina. "Zamiast zadawać fundamentalne pytania, wolą się nurzać w codzienności. A inteligent zostaje sam, wyśmiewany, marginalizowany" - powiedziała w rozmowie z "Panią". Według aktorki scenarzyści i reżyserzy ignorują wielkie tematy, takie jak problemy polskiego inteligenta czy rzeczywiste dramaty kraju.

"Nie są to dla mnie propozycje, dla których warto zwariować. Większość scenariuszy, które dostaję, to bohaterowie z jednego worka. Nie chcę grać w historii polskiego marginesu" - wyjaśniła Janda. Nie interesują jej również obyczajowe opowieści bez głębi.

Aktorka uważa, że warto patrzeć na polską naukę, medycynę czy prawo - tam zdarzają się "prawdziwie antyczne tragedie". Te tematy mogłyby stać się podstawą ambitnego kina, ale scenarzyści zdają się na nich nie zaczynać.

Teatr zamiast ekranu

Janda skupia się na tym, co ją naprawdę pasjonuje - teatrze, gdzie może w pełni wykazać się swoim warsztatem. Na dużym ekranie pojawia się okazjonalnie, kiedy projekt rzeczywiście ją zainteresuje. Dla fanów aktorki to oznacza, że jej najlepsze kreacje będą się dziać na scenie, a nie przed kamerą.

Co sądzisz o decyzji Jandy? Powinna czekać na lepsze scenariusze, czy racja ma, że polskie kino nie ma jej do zaoferowania?