Ewa Kasprzyk odeszła z jury 'Tańca z gwiazdami', a teraz ogłasza: nie ma zamiaru oglądać show bez siebie. Czy to złość? Nie - to coś znacznie bardziej cyniczne.
Kasprzyk nie patrzy na swoją zastępczynię
Ewa Kasprzyk nie ukrywa: nowej edycji 'Tańca z gwiazdami' z Julią Wieniawą w jury po prostu nie ogląda. I nie chodzi o to, że jej boli - aktorka ma na to praktyczny powód. "Mam popsuty telewizor i nie mam jak oglądać" - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem".
Ale czekaj - to nie koniec. Nawet gdyby telewizor naprawić, Kasprzyk i tak by się nie zainteresowała. Dlaczego? Bo dla niej ten rozdział się zamknął. "To już nie jest moje show. Ja już je skończyłam" - stwierdziła bez zbędnych słów.
"Nie wypada się wypowiadać na temat, kto bierze kasę"
69-latka odmówiła oceniania Wieniawy, ale wyszło jej to dosadnie. "Nie wypada się wypowiadać na temat tego, kto bierze następną kasę za jurorowanie" - podkreśliła z nutą sarkazmu. Zaraz potem dodała, że młoda jurorka "chyba radzi sobie wspaniale, bo jest zaprawiona w pracy przed kamerą", ale sama "nie ma zielonego pojęcia".
Wyraźnie: Kasprzyk nie będzie komentować zmian w jury. Już się z tym pożegnała - mentalnie i zawodowo.
Nowe projekty czekają
Po odejściu z TzG aktorka skoncentrowała się na tym, co ją realnie pasjonuje. "Robię bardzo dobrą kampanię społeczną dla dzieci z niepełnosprawnościami. Bardzo, bardzo fajna inicjatywa" - zdradziła. Do tego dochodzi przygotowanie do premiery filmu, na którym pracuje.
Julię Wieniawę w jury zastąpiła, bo Polsat chciał "świeżości". Fani od razu porównywali nową jurorką ze swoją poprzedniczką - i większość uznała, że Kasprzyk radziła sobie lepiej. Ale 69-letniej gwiazdy to już nie interesuje. Ona patrzy w przód.
Co na to fani - uważają, że Kasprzyk ma rację, czy żal jej miejsca w show?




