Izabella Krzan siedziała na widowni, gdy Julia Wieniawa śpiewała z Andreą Bocellim. I choć w sieci huczy krytyka, prowadząca "Dzień Dobry TVN" ma zupełnie inny werdykt - powiedziała to wprost Plejadzie.

Krzan była na koncercie. Oto co myśli o Wieniawie

Izabella Krzan przyszła na show nie sama - zabrała ze sobą mamę i ciocię. Całość robiła na niej ogromne wrażenie, ale przede wszystkim zainteresowała ją postawa branżowej koleżanki na scenie obok światowej gwiazdy. "Było bardzo dobrze, Julka. Wierzę, że ona to wie i czuje, i ma ludzi wokół, którzy obiektywnie i serdecznie jej to powiedzieli. To był bardzo dobry wykon, bardzo dobry występ" - powiedziała Plejadzie. Dodała jednak, że rozumie presję, jaka pada na artystę w takiej sytuacji. "Ogromne nazwisko obok niej to jest coś, co może zestresować, może sprawić, że nie jest wszystko tak idealne, jakbyśmy chcieli".

Apel do rodaków. Wspierajcie Wieniawę

Krzan doskonale wie, że fala krytyki w internecie idzie w zupełnie innym kierunku. Dlatego postanowiła zaapelować do fanów i obserwatorów. "Myślę, że Julka nie ma sobie niczego do zarzucenia i naprawdę fajnie, gdybyśmy klaskali i ją wspierali" - stwierdziła. Prowadząca TVN sama doświadcza tego, co czuje każda publiczna osoba - hejtu w komentarzach. Dlatego stawia na opinię tych, którzy są obok. "Nigdy nie spotkałam się z kimś, kto taki komentarz, takie słowa powiedziałby mi w twarz. Nigdy w życiu. Zawsze to są komentarze na Instagramie, bo kozak w necie i wiadomo co dalej..." - wyznała bez owijania. Czy Krzan wierzy, że jej apel coś zmieni? Szczerze: nie. "To jest taka sama historia jak o sportowcach. Możemy ich kochać i nosić na rękach jednego dnia, kiedy wygrywają, a kiedy powinie im się noga, nagle są najgorsi. Mogę sobie gadać, a i tak to się będzie działo w internecie" - skwitowała gorzko. Julia Wieniawa wystąpiła z Bocellim w Gdańsku i Warszawie w połowie sierpnia. To był dla niej debiut na takiej scenie - coś, o czym, jak przyznała, nigdy nawet nie śmiała marzyć.