Marcin Dorociński nie mógł się powstrzymać - zadzwonił do Pawła Maślony i zapytał wprost, dlaczego to nie on gra w serialowej 'Lalce'. Odpowiedź reżysera była krótka, celna i rozbawiona.

# Dorociński kontra dwie 'Lalki' - a jednak bez napięcia

Wrzesień i początek października to były miesiące, kiedy cała Polska zamieniła się w jeden wielki salon dyskusyjny. Temat? Dwie "Lalki" - serialowa Pawła Maślony z Tomaszem Schuchardtem w roli Wokulskiego i kinowa Macieja Kawalskiego, w której głównego bohatera gra Marcin Dorociński. Fani dzielili się na dwa obozy, każdy bronił swojej wersji.

Ale czekaj - obsada obu produkcji wcale się nie gryzła. Wręcz przeciwnie. Niedawno Dorociński postanowił zadzwonić do Schuchardta i pogratulować mu roli. "Ja bardzo lubię Tomka. To jest świetny aktor i przede wszystkim świetny facet" - powiedział w "Dzień dobry TVN". "Zadzwoniłem do niego i powiedziałem, że super zagrał tego Stacha, że bardzo mi się podoba, że to jest zupełnie coś innego niż ja myślałem."

Maślona odpowiedział jednym zdaniem

Ale to nie koniec historii. Dorociński przyznał, że zadzwonił także do samego Pawła Maślony. Zapytał go wprost: "Dlaczego ja nie gram w tamtej 'Lalce'?" Odpowiedź była zbita na jednym zdaniu: "Bo już grasz w innej".

Prosta, elegancka, bez żadnych owijania w bawełnę. Maślona nie widział powodu, aby Dorociński grał w jego serialu, skoro już zajmował się kinową adaptacją. Logika nie do podważenia.

Dorociński świętuje dwie "Lalki"

Aktor nie ukrywa, że cieszy się z faktu, że powstały obie wersje. "W sumie dobrze się stało, że te dwie 'Lalki' powstały i cała Polska dyskutuje o literaturze, o bardzo dobrej książce, a nie o jakichś błahych rzeczach" - powiedział w DDTVN. "Stała się moda na oglądanie i czytanie 'Lalki', teraz nagrywamy także audiobook, w którym wszyscy aktorzy z filmu dają swój głos."

Dorociński nie krył także, że początkowo się bał. Kiedy reżyserowie Maciej Kawalski i Radosław Drabik zaprosili go na rozmowę, poczuł strach. "Pomyślałem, że to wielka odpowiedzialność" - wyjawił. Ale gdy przeczytał scenariusz i wrócił do książki, strach minął. "Trzeba grać i trzeba zrobić swojego Stasia najlepiej jak się potrafi."

I wygląda na to, że się udało. Obie "Lalki" mają swoich fanów, a aktorzy - zamiast konkurować - wspierają się nawzajem. Może to właśnie najlepszy sposób na to, żeby klasyka literatury trafiła do jak największej liczby widzów?