Joanna Brodzik wysłała jedną wiadomość całej aferze wokół "Nigdy w życiu". W podcaście "Kultowe Polskie Komedie" Polskiego Radia przyznała wprost - do kontynuacji kultowych ról się nie przyłoży.

Brodzik: "Nigdy w życiu" do starych projektów

Joanna Brodzik nie chce słyszeć o powrocie na plan swojej kultowej komedii. W podcaście Polskiego Radia wyjaśniła stanowczo, dlaczego każdego roku odrzuca takie propozycje - niezależnie od tego, kto dzwoni. "Nigdy w życiu. Takie propozycje pojawiają się właściwie każdego roku, żeby do projektów, które są z moim udziałem w taki czy inny sposób, wrócić" - powiedziała aktorka. Jej logika jest prosta: wspomnienia o świetnych filmach mają wartość dokładnie wtedy, gdy pozostają wspomnieniami.

"Zrozumiałą i przyzwalającą była dla mnie idea, żeby Radek Figura mógł kontynuować uniwersum 'Magdy M.' w swoich książkach, bo to jest jego świat. Natomiast wszystkie próby wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, szczególnie że te rzeki są takie fajne i wspomnienie o nich ma wartość, dla mnie byłyby to totalnie ryzykowne przedsięwzięcia" - dodała Brodzik w podcaście.

Dystans od konfliktu Jabłczyńskiej i Grocholi

Wypowiedź Brodzik przychodzi w momencie, gdy wokół drugiej części "Nigdy w życiu" szaleje prawdziwa burza. Joanna Jabłczyńska publicznie narzekała, że nie zagra Tosi, a producenci usunęli Brodzik ze scenariusza - według niej bez uzasadnienia. Szelągowska najpierw dołączyła do krytyki Grocholi, a następnie przeprosiła. Grochola zaś zapowiedziała kroki prawne.

Tymczasem sama Brodzik, która grała Ulę - najlepszą przyjaciółkę głównej bohaterki - wolała pozostać na boku całej makabryki. Jej stanowisko jest jasne: to nie jej wojna, a sekwele zawsze niosą ryzyko rozczarowania.

"Wspomnienie ma wartość"

Aktorka konsekwentnie odrzuca propozycje powrotów do starych ról. Jej podejście zdaje się głębokie - nie chodzi tu o ego ani spór z producentami, ale o świadomość, że niektóre projekty są doskonałe właśnie dlatego, że się skończyły. Brodzik nie chce być częścią sekweli, które mogą zepsuć to, co kiedyś stworzyła.

Czy to oznacza koniec dyskusji wokół drugiej części "Nigdy w życiu"? Na razie afera trwa - Jabłczyńska nie ustaje, a Grochola grozi pozwem. Brodzik jednak już wybrała swoją stronę: siedzi cicho i czeka, aż burza przejdzie.