Jennifer Lawrence nie ukrywa - botoks to jej sekret, ale w małych dawkach. W rozmowie z magazynem zdradziła jednak, że na tym się nie kończy. Aktorka marzy o powiększeniu piersi, ale wstrzymuje się przed zabielem z jednego konkretnego powodu.
Botoks, ale nie za dużo
Jennifer Lawrence otwarcie mówi o swoim podejściu do medycyny estetycznej. Jak przyznała w rozmowie z "Vogue", stosuje mikrodawki botoksu, ale jest w tym niezwykle ostrożna. "Nie mogę pozwolić sobie na zbyt wiele zabiegów. Moja twarz musi być ruchoma - stosuję niewielkie dawki botoksu, ale nie mogę przesadzać" - wyznała 36-letnia aktorka.
Gwiazda doskonale wie, że zbyt agresywne procedury mogą zniszczyć jej karierę. W Hollywood, gdzie mobilna twarz to prawie obowiązek, Lawrence nie chce ryzykować. "Jeśli moja skóra ma być nieco bardziej zwiotczała, niż bym chciała, to przynajmniej niech wygląda na ładną i nawilżoną" - dodała rezolutnie.
Sekrety pięknej cery - od retinolu do... maści pieluszkowej
Aktorka ujawniła, że jej prawdziwą bronią w walce ze zmarszczkami jest kuracja retinolem. "Używam kremu z tretynoiną, który skutecznie wygładza drobne zmarszczki" - tłumaczyła. Gdy retinol powoduje zaczerwienienia, Lawrence sięga po nietypowy produkt - zwykłą maść na odparzenia pieluszkowe z tlenkiem cynku.
"Zakochałam się w tym kremie na odparzenia pieluszkowe na noc. Kiedy zwiększę dawkę retinolu i twarz się zaczerwieni, spanie z tym kremem na twarzy sprawia, że moje pory się zmniejszają, a rumień ustępuje" - pochwaliła się. Prosty trick, który kosztuje grosze, a działa lepiej niż drogi sernik.
Piersi - marzenie czekające na dobrą chwilę
W rozmowie dla "New Yorkera" Lawrence przyznała, że dwie ciąże zmieniły jej ciało bardziej, niż oczekiwała. "Po pierwszej ciąży wszystko praktycznie wróciło do normy. Po drugiej - nic nie wróciło" - wyznała matka dwóch synów (4-letniego Cya i niemowlaka urodzonego w marcu).
Gwiazda marzy więc o powiększeniu piersi, ale wstrzymuje się przed wizytą do chirurga. Powód? Medialny szum. "Gdybym to zrobiła, wszyscy by się o tym dowiedzieli i pewnie musiałabym oglądać w sieci swoje zdjęcia 'sprzed i po'" - przyznała szczerze.
Na razie Lawrence ma inne priorytety - w najbliższych miesiącach czeka ją nakręcenie odważnej sceny nagości w nowym projekcie. "Może gdyby nie to, nie śpieszyłabym się tak bardzo na tę wizytę" - dodała z uśmiechem.
Co na to fani?
Lawrence wybrała szczerość zamiast ciszy - i to doceniają obserwatorzy. Gwiazda nie pretenduje do bycia naturalna, ale też nie wpadła w szaleństwo zabiegów. W Hollywood, gdzie 50-letnie aktorki wyglądają na 25, to prawie rewolucja.