Przez miesiące wstrzykiwała sobie silikon codziennie - preparaty zamawiała przez internet, bo nie stać jej było na specjalistę. Dziś 26-letnia Elva zmaga się z poważnymi deformacjami twarzy, a lekarz medycyny estetycznej ostrzega, że najgorsze może być dopiero przed nią.

Przez miesiące wstrzykiwała sobie silikon codziennie - preparaty zamawiała przez internet, bo nie stać jej było na specjalistę. Dziś 26-letnia Elva zmaga się z poważnymi deformacjami twarzy, a lekarz medycyny estetycznej ostrzega, że najgorsze może być dopiero przed nią.

"Całe pieniądze schodziły mi na czynsz"

Elva przyszła na świat jako chłopiec. Przez lata nie mogła zaakceptować swojego wyglądu, a profesjonalna pomoc medycyny estetycznej była poza jej zasięgiem finansowym. Mieszkała i pracowała w Warszawie - pieniędzy ledwo starczało na czynsz.

Zaczęła od iniekcji rozpuszczających tłuszcz, które robiła sobie dwa razy w tygodniu. Gdy twarz stała się zbyt szczupła, sięgnęła po silikon z internetowego zamówienia.

"Zastrzyki z silikonu robiłam na początku raz w tygodniu, a później mnie trochę poniosło i robiłam je codziennie" - wyznała w programie Dzień Dobry TVN.

Efektem miesięcy takich zabiegów była wyraźna opuchlizna i deformacja twarzy. Elva długo radziła sobie sama, aż w końcu trafiła do dr. Marka Wasiluka.

Lekarz nie przebiera w słowach

Specjalista już przy pierwszym badaniu nie zostawił złudzeń. W rozmowie z Dzień Dobry TVN powiedział wprost:

"Te produkty, które ma wstrzyknięte, są niecertyfikowane. To, że teraz nic się nie dzieje, to nie znaczy, że za pół roku jakaś infekcja się nie wda i zrobi się jakiś stan zapalny, który stanie się zagrożeniem życia."

Dr Wasiluk zwrócił też uwagę na szczególnie niebezpieczny obszar - okolice oczu. "Najbardziej przeszkadzają jej oczy, natomiast ona nie ma takiej świadomości, że jak będziemy próbowali coś usunąć przy oczach, to jest duże prawdopodobieństwo, że z czoła coś spłynie" - tłumaczył lekarz.

Psycholog Paulina Mierzejewska, komentując sprawę w tym samym programie, wskazała na możliwe podłoże problemu. Wyjaśniła, że w takich przypadkach może rozwijać się body dysmorphic disorder - zaburzenie, które sprawia, że człowiek przestaje realnie oceniać własny wygląd i nieustannie dąży do wyobrażonego ideału.

Sama Elva przyznaje, że spotyka się z niezrozumieniem i negatywnymi reakcjami otoczenia. "Jest bardzo dużo ludzi, którzy odbierają mnie negatywnie. Polska jest bardzo konserwatywnym krajem i ludzie są nieprzyzwyczajeni do wyglądu, który odbiega od przyjętych norm" - powiedziała w programie.

Z matką zdążyła się pogodzić - mama Elvy martwiła się o jej zdrowie, ale córka ją uspokoiła. Czy jednak słusznie, skoro lekarz mówi o realnym zagrożeniu życia?

Co myślicie - gdzie leży granica między wolnością do decydowania o własnym ciele a wołaniem o pomoc? Napiszcie w komentarzach.

26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz
© materiały prasowe
26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz
© materiały prasowe
26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz
© materiały prasowe
26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz
© materiały prasowe
26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz
© materiały prasowe