Dawid Podsiadło przyszedł na wywiad w polówce, lekko spocony i - według dziennikarki - trochę zagubiony w tym całym show-biznesowym cyrku. Tyle wystarczyło, żeby internet zaczął spekulować.
Fani od kilku tygodni przyglądają mu się uważniej niż zwykle. Na nagraniach z trasy widać artystę, który - zdaniem komentujących - wygląda na przemęczonego. Spekulacje narastały, aż sam Podsiadło musiał zabrać głos.
"Czytałem, że ostatnio wyglądałem, jakbym imprezował trzy dni. Po pierwsze, nie wiem, kiedy imprezowałem jeden dzień ostatnio, chyba że jako 'impreza' macie na myśli, że gram w gry cały czas. To jest mój typ imprezy. Chyba po prostu tak wyglądam. Przepraszam was" - napisał w mediach społecznościowych.
Krótko, konkretnie i z autoironią - co akurat u niego nikogo nie dziwi.
Co powiedziała dziennikarka po spotkaniu z artystą?
Sandra Hajduk, prezenterka "Dzień Dobry TVN", niedawno przeprowadziła z Podsiadłą wywiad i zapytana przez magazyn "Viva!" o plotki dotyczące jego formy, odpowiedziała wymijająco. "Ja nie zostałam na koncercie, więc nie powiem ci, w jakiej jest formie, wiesz, tak na żywo" - przyznała.
Za to o samym artyście powiedziała sporo. Według niej Podsiadło to gwiazda, która wyraźnie odstaje od reszty show-biznesu - i to w pozytywnym sensie. "Na wywiad przyszedł chłopak w polówce, lekko spocony, taki troszeczkę zagubiony w tym, że wokół niego jest sztab ludzi, tu ktoś mu poprawia make-up, tu ktoś jest z jego teamu, tu ktoś jest z naszego telewizyjnego teamu" - opisała dziennikarka w rozmowie z "Vivą!".
Jej obserwacja jest celna: "On ewidentnie jest gościem, który wychodzi na scenę zrobić swoją robotę, a potem wraca do garderoby i gra tam w PlayStation, czy w co on tam gra. I taki właśnie jest. Takie sprawił wrażenie".
Tajemnica sukcesu? Hajduk ma teorię
Hajduk zauważyła w Podsiadle coś, co jej zdaniem tłumaczy jego fenomen. Mówi o nucie nostalgii i szczególnym rodzaju zwyczajności, która przyciąga słuchaczy bardziej niż niejeden sceniczny spektakl. "Ma w sobie coś takiego i myślę, że to jest jeden z sekretów jego sukcesu, że ludzi ta jego tajemnica, ta zwyczajność - nie mylić ze zwykłością - bardzo pociąga" - podsumowała w magazynie.
Trudno się nie zgodzić. Podsiadło jako pierwszy wyprzedał PGE Stadion Narodowy - 80 tysięcy biletów zniknęło w kilka minut po otwarciu sprzedaży. Człowiek w polówce, który woli PlayStation od after-party, rządzi polską sceną muzyczną od ponad dekady.
Czy plotki o jego formie to wyolbrzymiona panika fanów, czy jednak jest w tym ziarnko prawdy? Napisz w komentarzach - bo opinie są podzielone.




