Katarzyna Jaroszyńska narzekała głośno na brak zwrotnej, nie wiedząc, że Polska już ją ogląda. Damian Michałowski musiał wkroczyć z ratunkiem.

Letnie wydania Dzień Dobry TVN bywają nieprzewidywalne - ale tak bardzo? Katarzyna Jaroszyńska miała wejść na antenę z relacją z plaży w ramach „Projektu plaża". Paulina Krupińska i Damian Michałowski zapowiedzieli materiał. Kamera była już gotowa. Reporterka - nie.

"Ja nie mam w ogóle zwrotnej!" - i cała Polska to usłyszała

Zamiast powitania widzów, Jaroszyńska głośno skarżyła się technikom na brak słyszalności w słuchawce. "Zwrotnej nie mam, nie słyszę studia, ani nic, natomiast słyszę siebie i Zuzię, a nie chcę słyszeć siebie, ani Zuzi. Ja nie mam w ogóle zwrotnej!" - mówiła do operatorów, jak podała redakcja Pomponika. Problem? Była już na żywo. Obok niej stała Zuzanna Jankowska, uczestniczka MasterChefa, która miała być bohaterką rozmowy.

Michałowski zareagował błyskawicznie. "Jesteś już na antenie! Możesz mówić, dzień dobry!" - krzyknął ze studia. Jaroszyńska w ułamku sekundy ogarnęła sytuację i zebrała się w sobie. Przejście do wywiadu z Jankowską wyszło ostatecznie płynnie, choć start był... nazwijmy to szczery.

Krupińska ledwo żyła ze śmiechu. Michałowski zagrał ratownika

Paulina Krupińska w studiu nie kryła rozbawienia - kamery złapały jej reakcję w całej okazałości. Michałowski po zakończeniu wejścia podsumował sprawę z wdziękiem: "Wszystko się udało! Kasia dostała nagle zwrotną, więc wszystko się zgadza" - oznajmił widzom, zamykając temat z uśmiechem.

Jaroszyńska zachowała twarz do końca i wejście dokończyła profesjonalnie. Wpadka jak wpadka - zdarza się najlepszym, szczególnie w wakacyjnym chaosie, gdy ekipy są mniejsze, a łącza kapryśne. Ale właśnie takie momenty widzowie pamiętają długo po tym, jak zapomną każdego wywiadu z celebrytą.

Co myślicie - to klasyczna telewizyjna gafa czy raczej dowód, że telewizja na żywo ma swój niepowtarzalny urok? Piszcie w komentarzach.