Joanna Jabłczyńska siedzi na werandzie swojego domu na wsi, pod Warszawą, i przyznaje coś, co kilka miesięcy temu byłoby dla niej niemożliwe. Przez całe życie chowała głowę, gdy spadały na nią niesprawiedliwe oskarżenia. Tym razem się nie poddała.

Afera "Nigdy w życiu!" zmieniła ją na zawsze

Aktorka z "Na Wspólnej" długo milczała po wieści, że nie zagra Tosi w kontynuacji ulubionego filmu. Kiedy dowiedziała się o zmianie obsady - podobno z informacji prasowej, a nie od produkcji - postanowiła publicznie opowiedzieć swoją wersję historii. Internet wybuchł. Jedni stali po jej stronie, inni atakować. Afera osiągnęła niewyobrażalne rozmiary.

Dziś Jabłczyńska patrzy na to z perspektywą i bez żalu. "Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie, że do takich rozmiarów urosło" - mówi w rozmowie z programem "halo tu polsat". "Dużo mnie to kosztowało - psychicznie, fizycznie, mało było snu, dużo stresu".

Walka o granice, którą nigdy wcześniej stoczyła

Ale tu właśnie pojawia się zwrot. Jabłczyńska podkreśla, że dzisiaj jest z siebie dumna. Po raz pierwszy w życiu otwarcie powiedziała "nie" krzywdzie i zawalczyła o swoją perspektywę. "Kiedyś bym pochyliła głowę, nawet jeśli mówią nieprawdę, nawet jeśli to dla mnie krzywdzące. Pochyliłabym głowę, żeby nie wchodzić w dyskusje. Tak byłam uczona i tak wychowywana" - wyznaje.

Afera zaowocowała też czymś pozytywnym - zbiórką charytatywną założoną przez fanów, która zebrała blisko sześciset tysięcy złotych. Dla aktorki to był szok. "W życiu bym nie pomyślała, że mogę coś takiego zrobić, że mam tak ogromne wsparcie" - dodaje.

Rola czy szczęście - co naprawdę się liczy

Jabłczyńska zaznacza, że ostatecznie pogodzi się z utratą roli. Nie chodzi jej o to, że nie zagrała Tosi. Gorzej było dla niej молczące milczenie producentów. Rozmowy z producentką Katarzyną Grocholą dały jej nadzieję, że spotyka się z potencjalnym partnerem ekranowym, a nie idzie na casting.

"To nie jest łatwe i nie było. Ale szczęście jest poza pracą" - mówi stanowczo. "Bez tej roli nie będę nieszczęśliwa, bo w ogóle szczęście jest gdzieś indziej".

Teraz Jabłczyńska szuka wyciszenia na wsi - jeździ na rowerze, spędza czas w domu, który sama wyremontowała. To tutaj, z dala od zgiełku mediów, odnajduje spokój i siłę do dalszych walk.

"Cieszę się, że to zrobiłam" - kończy rozmowę. To zdanie mówi o niej wszystko.